Nowiny Andrychowskie - magazyn (pazdzienik 2009)

Page 1

MAGAZYN


Wyszli z podziemia Poczuj ten rap – pod takim hasłem 8. października w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie spotkali się amatorzy „ulicznej poezji”. Jak na imprezę hip – hopową przystało, panowała atmosfera „pełnego spontanu”. Co też nie dziwi, muzycy, nie unikając ostrego języka, śpiewali o tym, co ich boli i z czym nie mogą się pogodzić. Ale nie

tylko. Teksty utworów mówiły również o wartościach, które są im bliskie, m.in.: przyjaźni, zaufaniu, no i rzecz oczywista muzyce. Główną gwiazdą koncertu była grupa „Firma”. Obok niej na scenie wystąpili muzycy z „andrychowskiego podziemia”: Ow$o/Diego, Majkel/Duban, Pszczoła/Młody PSZ, BPC oraz Styl V.I P. (Gliwice).


PROPOZYCJE KULTURALNE www.kultura.andrychow.eu Andrychowie. MIEJSKI DOM KULTURY W ANDRYCHOWIE ul. Szewska 7, tel. 33 875 31 05

KLUB “POD BASZTĄ” W ANDRYCHOWIE ul. Krakowska 69, tel. 33 875 32 48

18.10 (niedziela) godz. 16.15 - XXVI KRAKOWSKI SALON POEZJI W ANDRYCHOWIE Teatr Hagiograf im. Św. Teresy z Lisieux. PORTRETY - poezja Karola Wojtyły – Jana Pawła II Wycinki z utworów: „Profile Cyrenejczyka”, „Pieśń o blasku wody”, „Matka”, „Kamieniołom”, „Tryptyk Rzymski”. Słowo: Izabela DrobotowiczOrkisz. Sopran, improwizacje: Magdalena Łukawska. Teatr Hagiograf założyła Izabela DrobotowiczOrkisz, zapraszając do współpracy Jacka Lecznara. Oboje są absolwentami krakowskiej PWST, doświadczonymi aktorami. Mają w dorobku również prace reżyserskie i filmowe oraz znaczące nagrody. Działalność rozpoczęli prapremierą spektaklu „MILLENIUM - Misterium na dwa głosy”, która odbyła się 10 marca 2001 r. w kościele pw. św. Krzyża w Krakowie. Obecnie współpracuje z teatrem wielu krakowskich aktorów, muzyków, plastyków oraz naukowców. Teatr wystawia spektakle i programy propagujące przesłanie i nauczanie naszego Wielkiego Rodaka Jana Pawła II. Przed spotkaniem wernisaż: Leszek Marasek – INTARSJA. Bezpłatne zaproszenia do odbioru w MDK i CKiW

24.10 (sobota) godz. 20.00 - KAMIŃSKI PATER UROWSKI GORZYCKI QUARTET w składzie: Kamil Pater – gitara, Aleksander Kamiński – saksofony, Paweł Urowski – kontrabas, Rafał Gorzycki – perkusja. Bilety: 15 zł (przedsprzedaż), 20 zł (w dniu koncertu)

24.10 (sobota) godz. 17.00 - „Dla Szymona” - koncert charytatywny. Wystąpią: Czerwie, Unicorn, Czuły Punk(T), BPC, Arymathea. Wstęp: 10,- zł na rzecz Szymona. Można wpłacać darowizny na konto: nr 41 1240 1037 1111 0010 1321 9362. Fundacja Dzieciom „Zdążyć z Pomocą” tytułem: darowizna na leczenie i rehabilitację - Sarach Szymon.

09.10 (piątek) - WARSZTATY FOTOGRAFICZNE - połączone z sesją zdjęciową dla dzieci i młodzieży z teatru ruchu „Forma”

11.11 (środa) – godz. 19.00 – koncert z okazji Święta Niepodległości – zaśpiewa Paweł Orkisz. Paweł Orkisz – krakowski poeta i bard (pochodzący z Andrychowa). Od 30 lat śpiewa pieśni autorskie i polskie tłumaczenia - głównie własne - największych pieśniarzy XX wieku. Jeden z najlepszych wykonawców utworów Okudżawy, Wysockiego i Cohena. Autor nastrojowych ballad i popularnych piosenek turystycznych (m.in. żeglarskiego hitu „Przechyły”). Przy pomocy słów i dźwięków, zwykle w starannej oprawie muzycznej, opowiada o zachwycie życiem i nadziei. Popularyzator ballad, czyli piosenek z dobrym, ciekawym tekstem. Potrafi „rozruszać” prawie każdą publiczność na koncertach. Więcej informacji na plakatach oraz w „Twoim Radiu Andrychów”

13.11 (piątek) Smoczyński.

-

„Schultzing”

&

Mateusz

23.10 (piątek) godz. 9.00 - XVII KONKURS RECYTATORSKI POEZJI RELIGIJNEJ Przesłuchania konkursowe. 25.10 (niedziela) godz. 16.00 - KONCERT LAUREATÓW XVII KONKURSU RECYTATORSKIEGO POEZJI RELIGIJNEJ. Uroczyste rozdanie nagród, prezentacja nagrodzonych recytacji, koncert duetu: KASIA I KONRAD – zdobywców grand prix XXII Podbeskidzkiego Festiwalu Piosenki Religijnej.

WIEJSKI DOM KULTURY W INWAŁDZIE Inwałd, ul. Miła 9, tel. 33 875 84 82

28.10 (środa) godz. 15.00 - NIE ZAPOMNIJ… Akcja porządkowania grobów na cmentarzu w Targanicach przez dzieci uczestniczące w kołach zainteresowań organizowanych w placówce.

17.10 (sobota) godz. 20.00 - DYSKOTEKA DLA DOROSŁYCH

WIEJSKI DOM KULTURY W ZAGÓRNIKU Zagórnik, ul. Szkolna 17, tel. 33 875 47 29

19.10 (poniedziałek) godz. 17.00 - 19.00 WARSZTATY TANECZNO-RUCHOWE DLA MŁODZIEŻY

22.10 (czwartek) godz. 18.00 - JESIENNE SPOTKANIE SENIORÓW

27.10 (wtorek) godz. 11.30 - II GMINNY KONKURS WIEDZY OGÓLNEJ „MĄDRALA” Konkurs adresowany jest do dzieci szkoły podstawowej kl IV-VI

WIEJSKI DOM KULTURY W SUŁKOWICACH ŁĘGU Sułkowice-Łęg, ul. Beskidzka, tel. 33 875 27 45 19.10 (poniedziałek) godz. 16.00 - TAŃCZYĆ KAŻDY MOŻE. Warsztaty taneczno - ruchowe zorganizowane dla młodzieży WDK z Inwałdu. 29.10 (czwartek) godz. 15.30 - MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ. Rozstrzygnięcie konkursu plastycznego dla przedszkolaków, wystawa prac, ogłoszenie wyników, rozdanie nagród. WIEJSKI DOM KULTURY W TARGANICACH Targanice, ul. Floriańska 2, tel. 33 875 12 25 22.10 (czwartek) – ANIOŁY - otwarcie wystawy dzieci uczestniczących w kołach plastycznych w WDK w Targanicach oraz w MDK w

27.10 (wtorek) godz.18.00 - SPOTKANIE W KRĘGU PASJONATÓW FILMU 28.10 (czwartek) godz. 18.00 - WARSZTATY TAŃCA TOWARZYSKIEGO DLA DOROSŁYCH ŚWIETLICA CKiW W SUŁKOWICACH – BOLĘCINIE Sułkowice-Bolęcina, ul. Racławicka 123, tel. 33 870 13 64 14 - 31.10 - WOLNOŚĆ ZAWSZE JEST WYZWANIEM - Jan Paweł II - Papież Wolności. Wystawa okolicznościowa z okazji IX Dnia Papieskiego (literatura, teksty homilii, grafika) ŚWIETLICA CKiW W RZYKACH Rzyki, oś. Młocki Dolne 71, tel. 33 875 37 83 16/17. 10 (piątek, sobota) – BIWAK - dla dzieci i młodzieży z zespołów tańca nowoczesnego w Rzykach. 24.10 (sobota) godz. 10.00 - PIESZA WYCIECZKA NA GROŃ JANA PAWŁA II (zapisy w świetlicy do 22. 10) 30.10 (piątek) godz. 13.00 - NIE JESTEŚ SAM – akcja porządkowania opuszczonych grobów na cmentarzu w Rzykach.

CKiW ul. Krakowska 35 , tel. 033 875 39 45, 033 875 26 28 magazyn

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

3


rozmaitości

Harmonia

Zadziwili i zachwycili słuchaczy. Kto? Muzycy z „AMC Trio”. Słowacki zespół w „Klubie pod Basztą” zagrał 25. września na inaugurację sezonu kulturalnego 2009/2010.

To był bardzo dobry wybór. Zwłaszcza dla tych, którzy cenią sobie akustyczne granie. Słowaccy muzycy nie tylko potwierdzili dość powszechna opinię, że na swoim kunszcie znają się wyśmienicie. Co naszym zdaniem ważniejsze, udowodnili, że są artystami wrażliwymi na piękno. I umiejącymi to piękno oddać w swej muzyce. „Please Don’t explain” to jeden z najpiękniejszych utworów, które do tej pory przyszło nam wysłuchać w „KpB”. Czekamy na kolejne takie niespodzianki. Wszakże sezon dopiero się zaczął… (as)

W s³oñcu

4. października Zespół Szkół Samorządowych w Inwałdzie wspólnie z tutejszym Wiejskim Domem Kultury zaprosił mieszkańców na rodzinny piknik. Były występy przedszkolaków oraz uczniów ZSS, koncert orkiestry oraz wiele innych atrakcji. Organizatorom pomogła pogoda. W niedzielne popołudnie było słonecznie i ciepło, co przełożyło się na frekwencję. (as)

Fantazje w rytmie…

¯ycie w oflagach Blisko 100 osób bawiło się 3. października w Miejskim Domu Kultury na kolejnej w tym roku Dyskotece Czterdziestolatków. Zabawę, jak zwykle, poprowadziła Mira Olearczyk z Bielskiej Szkoły Tańca „Quick Dance”. Podczas gdy w Andrychowie tańczono głównie w rytm przebojów z lat 70-tych i 80-tych, w Rzykach dominowała muzyka z południa Europy. „Bałkańskie klimaty” – bo taką nazwę nosiła impreza dla dorosłych zorganizowana przez Świetlicę CKiW, zwabiły blisko 50 osób, „głodnych” nie tylko tańca, ale i pysznego jedzonka. Jeśli idzie o to drugie, stoły uginały się od pyszności przygotowanych przez panie ze Świetlicy. W przerwach między jednym a drugim tańcem goście mogli skosztować m.in.: wiejskiej zupy bułgarskiej oraz potrawy o intrygującej nazwie – „fantazje bułgarskiego podróżnika”. (as)

4

Przez miesiąc (od połowy września do połowy października) w Izbie Regionalnej Ziemi Andrychowskiej można było oglądać reprodukcje akwarel powstałych podczas II wojny światowej w jenieckich obozach dla oficerów. Ich autorem był andrychowianin – Rudolf Fryszowski. Rudolf Fryszowski urodził się w 1889 roku. Był oficerem armii austriackiej, a od 1918 r. - Wojska Polskiego. 19. września 1939 roku po bitwie w obronie Kępy Oksywskiej, dostał się do niemieckiej niewoli. Aż do końca wojny przebywał w obozach jenieckich. Akwarele, które powstały w oflagach, dokumentują codzienne życie oficerów tam uwięzionych. Na malowanie R. Fryszowski zdobył zgodę Niemców. W zamian musiał wykonywać portrety ich i ich rodzin. Oryginały prac andrychowianina można oglądać w Warszawie w muzeum Wojska Polskiego. Pomysł pokazania w naszym mieście choć reprodukcji akwarel R. Fryszowskiego zrealizował jego krewny Andrzej Fryś. (as)

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

magazyn

Do Boliwii

6. października w Miejskim Domu Kultury w Andrychowie odbyło się spotkanie z Aldo Vargas Przerwa-Tetmajerem. Klub Podróżnika CKiW i Koło PTTK „Chałupa” zaproponowali mieszkańcom Andrychowa i okolic poznanie kraju skrywającego wiele tysiącletnich tradycji – Boliwię. Urodzony w Argentynie Aldo przez wiele lat mieszkał w Boliwii, dzięki czemu jego opowieści oraz fascynujące zdjęcia pozwalały przenieść się nam w dalekie strony. Boliwia – to państwo leżące na kontynencie południowoamerykańskim, zamieszkiwane jest przez wiele plemion indiańskich oraz osadników z odległych krajów. Obywatel świata, jak sam tytułował się Aldo, opowiadał o aktualnej sytuacji w tym kraju, który od 2006 roku rządzony jest przez pierwszego indiańskiego prezydenta – Evo Moralesa Ayma. Łaknący historii boliwijskiego państwa mogli posłuchać nie tylko o ustroju politycznym, ale także o wysoce rozwiniętej na południowym wybrzeżu jeziora Titicaca, kulturze tiahuanaco. Ogromne wrażenie na uczestnikach zrobiła również stolica Boliwii – La Paz, położona w Andach Środkowych, tuż u podnóża masywu wulkanicznego Illimani. Nie dziwi fakt, iż na finiszu spotkania padało wiele pytań, włącznie z istotnym – ile czasu należałoby spędzić w Boliwii, by zobaczyć chociaż część miejsc pokazanych w prelekcji? Oj, sporo, a na niekulturalnych turystów czekają lamy, które posiadają piekącą ślinę… (mp)


polecamy

Warto!

31. piosturowy gwiazdozbiór

Jesień w „Klubie pod Basztą” zapowiada się pierwszorzędnie. Najpierw w zamku zagra quartet złożony z najzdolniejszych polskich muzyków. A potem w Andrychowie będziemy gościć jazzmanów zza zachodniej granicy w towarzystwie znakomitego polskiego skrzypka Mateusza Smoczyńskiego. W sobotę, 24. października „KpB” zaprasza na koncert „Kamiński Pater Urowski Gorzycki Quartet” w składzie: Kamil Pater – gitara, Aleksander Kamiński – saksofony, Paweł Urowski – kontrabas, Rafał Gorzycki – perkusja. Muzycy ci, na co dzień współtworzą takie grupy jak: „Sing Sing Penelope”, „Contemporary Noise Sextet”, czy „Ecstasy Project”. Wspólnie postanowili spróbować czegoś nowego. W lipcu tego roku nagrali płytę pt. „Dziki Jazz”. I ruszyli w trasę promocyjną. Fajnie, że nie zapomnieli o Andrychowie. Wszakże jesteśmy bardzo ciekawi wspólnego projektu muzyków związanych z „nowym tchnieniem w polskim jazzie”. Koncert „Kamiński Pater Urowski Gorzycki Quartet” rozpocznie się o godzinie 20.00. Bilety: 15 zł (przedsprzedaż), 20 zł (w dniu koncertu) można kupować w „KpB”. Kilkanaście dni po tym koncercie, andrychowski klub zaprasza na chyba jeszcze większe wydarzenie. 13. listopada w zamkowych progach zagości niemiecka formacja „Schultzing” oraz polski skrzypek Mateusz Smoczyński. „Schultzing” (fot. www.myspace.com) to grupa grająca jazz nowoczesny, wedle opinii Tobiasa Richtsteiga z „Jazzpodium” - „jeden z najbardziej odświeżających kwintetów jazzowych – z zaskakującymi kompozycjami łamiącymi wszelkie stereotypy”. Razem z niemieckimi muzykami do Andrychowa przyjedzie Mateusz Smoczyński – 25– letni skrzypek jazzowy, który mimo młodego wieku zdążył wydać ze swoim zespołem dwa albumy, zgarnąć nagrody i wyróżnienia (m.in.: Jazzowego Oskara w kategorii Nadzieja Melomanów Roku 2007) a także zagrać (i to nie jeden raz) z najbardziej znanymi polskimi muzykami m.in.: Zbigniewem Namysłowskim, Jarosławem Śmietaną i Krzesimirem Dębskim. Zapowiada się rewelacyjny koncert, prawda? Już teraz warto zarezerwować sobie wolny wieczór na piątek, 13. listopada. (as)

magazyn

Artyści z górnej muzycznej półki wystąpią jako gwiazdy tegorocznego XXXI Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Turystycznej i Poetyckiej „Piostur Gorol Song” (20 – 22. listopada). W Miejskim Domu Kultury zaśpiewają: Kasia Kowalska, Renata Przemyk oraz Stanisław Soyka. Kasia Kowalska Jedna z najpopularniejszych polskich artystek. Autorka takich przebojów, jak: „Jak rzecz”, „Oto ja”, „Kto może to dać”, „Coś optymistycznego”, „Wyrzuć ten gniew”. Jej profesjonalna kariera zaczęła się od występów w małych klubach. Gościnnie śpiewała - między innymi na płytach zespołów „Fatum” oraz „Piersi”. Występowała też z warszawską formacją „Human”. W 1994 roku wydała pierwszą solową płytę, zatytułowaną „Gemini”. Tym albumem podbiła polski rynek muzyczny. Kolejne wydawnictwa tylko ugruntowały jej silną pozycję. Na początku listopada tego roku ukazała się najnowsza płyta piosenkarki pt. „Antepenultimate”. W jednym z wywiadów K. Kowalska powiedziała o tym albumie: „W każdym z nas są niezaspokojone pragnienia, tęsknoty i inne demony... Chciałam poprzez tę płytę lepiej je zrozumieć i oswoić”. W Andrychowie usłyszmy utwory z tego wydawnictwa oraz największe przeboje wokalistki. Renata Przemyk Nniegdyś uczestniczka „Piosturu”, potem jego gwiazda. Ostatni raz na „Piosturze” zaśpiewała w 2003 roku. Teraz do Andrychowa powraca z projektem „Przemyk Akustik Trio”, podsumowującym 20 lat pracy artystycznej. To będzie niezwykły koncert. Czemu? Bo akustyczny. Artyści sięgną m.in. po utwory znane, odzierając je jednak z pierwotnych aranżacji. „Z czystej akustycznej formy promieniuje nowa energia i wzruszenie; dają się słyszeć subtelności, które wcześniej były jedynie dopełnieniem a teraz mile zaskakują jako walor główny” – piszą ci, którzy widzieli już występ. Dodają, że ten projekt bardziej przypomina pełen intymności spektakl niż koncert. Zapowiada się bardzo ciekawie… Soyka Kwintet+ Stanisław Soyka w Andrychowie gościł nieraz. Ma u nas swoją wierną publiczność, która zapewne w komplecie stawi się 22. listopada w MDK. Wokalista wraz ze swoim zespołem zaprasza bowiem na jubileuszowy koncert. Okazja jest niezwykła – 30 lat obecności na polskiej scenie muzycznej. Jako że rocznice zobowiązują, nie mamy wątpliwości, że Jubilat zabierze nas w niezwykłą muzyczną podróż do krainy pełnej dobrych emocji. Liczymy również, że na żywo usłyszymy nasze ulubione utwory: „Tolerancję” i „Cud niepamięci”. Jeśli dodać do tego możliwość wysłuchania piosenek z najnowszego albumu artysty pt. „Studio Wąchock”, rodzi się jedna myśl – na tym koncercie trzeba być. Kasia Kowalska, Renata Przemyk, Stanisław Soyka to nie jedyni goście tegorocznego „Piosturu”. W MDK usłyszymy także Malwinę Klimek, zdobywczynię Grand Prix ubiegłorocznego przeglądu oraz śląski zespół „Iowa Super Soccer”, laureata hiszpańskiego festiwalu Pop Art w kategorii „Objawienie Europejskie”. (as)

Piostur Gorol Song 2009 20. listopada (piątek) godz. 17.00 - przesłuchania konkursowe (część I) gościnnie: KASIA KOWALSKA 21. listopada (sobota) godz. 12.00 - przesłuchania konkursowe (część II) godz. 18.00 - koncert laureatów gościnnie: MALWINA KLIMEK Grand Prix Piosturu 2008 PRZEMYK AKUSTIK TRIO 20- ecie działalności artystycznej Renaty Przemyk 22 listopada (niedziela) godz. 18.00 - IOWA SUPER SOCCER europejski debiut roku 2009 SOYKA KWINTET + 30- lecie działalności artystycznej Stanisława Sojki

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

5


OSTATNIA AKCJA

SKAZANY NA BLUESA 16 października, godz. 19.00

Bilety: 6zł

DRAMAT MUZYCZNY; prod. Polska; reż. Jan Widawa-Błoński; wyk. Tomasz Kot, Jolanta Fraszyńska, Maciej Balcar; czas: 97 min; od 15 lat. „Skazany na bluesa” to opowieść o idolu i nieposkromionym artyście, wokaliście zespołu Dżem - Ryszardzie Riedlu. O muzyku, którego sztuka, charyzmatyczny związek ze słuchaczami i tragiczna walka z nałogiem stały się znakiem czasu dla milionów Polaków.

GRY WOJENNE

17 października, godz. 19.00 18 października, godz. 19.00 Bilety: 11 zł ulgowy, 13 zł normalny KOMEDIA SENSACYJNA; prod. Polska; scen. reż. Michał Rogalski; wyk. Jan Machulski, Barbara Krafftówna, Piotr Fronczewski; czas: 95 min; od 12 lat. „Ostatnia akcja” to dynamiczna i zabawna komedia, pełna zwrotów akcji i finału, jakiego nikt się nie spodziewa, utrzymana w klimacie najlepszych filmów Guy’a Ritchie, czy takich hitów jak „Ocean’s 11”.

WOJNA DOMOWA

23 października, godz. 19.00 Bilety: 11 zł ulgowy, 13 zł normalny DOKUMENT; prod. Polska; reż. Dariusz Jabłoński; wyst. Ryszard Kukliński, Halina Kuklińska, Wojciech Jaruzelski; czas: 114 min; od 15 lat. Bohaterem filmu dokumentalnego Dariusza Jabłońskiego jest pułkownik Ryszard Kukliński (pseudonim Jack Strong), który w latach 1971-1981 przekazał na Zachód ponad 40 tys. stron najbardziej tajnych dokumentów Układu Warszawskiego. To historia zdolnego planisty, który nie tylko poznaje strategiczne założenia Układu Warszawskiego lat siedemdziesiątych – on je sam planuje. Niektórzy twierdzą, że gdyby nie materiały Kuklińskiego przekazane CIA, być może cała Europa lizałaby do dzisiaj swoje rany po światowym kataklizmie nuklearnym. W filmie prezentowane są również unikalne dokumenty dotyczące pułkownika oraz okresu, w którym działał, odtajnione przez twórców filmu.

24 października, godz. 19.00 25 października, godz. 19.00 Bilety: 11 zł ulgowy, 13 zł normalny KOMEDIA; prod. Wielka Brytania; scen. reż. Stephan Elliott; wyk. Jessica Biel, Colin Firth, Ben Barnes; czas: 93 min; od 15 lat. Zdaniem wielu, jedna z najlepszych komedii ostatnich miesięcy. W dodatku z udziałem znakomitych aktorów: Colina Firth’a i Kristin Scott Thomas. Na ekranie zobaczymy także Jessicę Biel. Trudno o lepszą rekomendację. Młody John Whittaker przyjeżdża do rodzinnego domu w Anglii by, przedstawić swojej rodzinie żonę, Laritę. Nie podoba się ona jednak jego matce, która u boku syna widziałaby ułożoną dziewczynę z brytyjskiej arystokracji, zamiast dwukrotnie zamężnej, ścigającej się zawodowo Amerykanki. Jej głośny sposób bycia, cięty język i niezwykła uroda wnosi do posiadłości Whittakerów powiew świeżości, który nie podoba się pani Whittaker, ale przypada do gustu panu Whittakerowi, tajemniczemu ojcu Johna, który nie przejawiał do tej pory najmniejszych oznak zainteresowania rodziną. Teściowa i synowa będą stosowały nie zawsze eleganckie środki, by nawet w drobnych kwestiach postawić na swoim.

Ponadto w każdą niedziele o 12.30 “Niedziela z polską bajką” - bajki, na których wychowały się pokolenia, m. in.: Bolek i Lolek, Reksio, Koziołek Matołek i wiele innych. Na seanse zapraszamy wszystkie dzieci wraz z rodzicami. Bilet jedynie 3 zł! Kino „Beskid” zlokalizowane jest w budynku przy ulicy Krakowskiej 132 w Andrychowie. Bilety na seans kinowy mogą Państwo nabyć w kasie kina, otwartej zawsze na godzinę przed każdym seansem.

Więcej informacji o repertuarze kina „Beskid” na plakatach, na stronie www.kultura.andrychow.eu oraz w „Twoim Radiu Andrychów”

6

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

magazyn


magazyn

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

7


historia

Z archiwum x proboszcza odc. 70

W dzisiejszym, już siedemdziesiątym odcinku Archiwum x. Proboszcza postanowiliśmy przybliżyć nieco wybrane fragmenty historii Targanic. Pretekstem są bardzo ciekawe wspomnienia Marii Mrawczyńskiej, która dziś mieszka w Sułkowicach Łęgu, ale pochodzi z Targanic. W 2006 roku spisała ona wspomnienia z czasów dzieciństwa i zatytułowała je „Życie sielskie – anielskie” (35 stron formatu A4). Ireneusz Żmija Jeden z rozdziałów tej pracy poświęcony został kościołowi w Targanicach. Tematowi temu poświęciliśmy kiedyś sporo miejsca. Warto jednak popatrzeć na historię oczyma konkretnego człowieka. Spojrzenie takie, nie zawsze wprawdzie obiektywne, ma w sobie jednak dużą wartość, bo pozwala zrozumieć klimat społeczny towarzyszący takim czy innym zdarzeniom. Spotkamy tu także wiele ciekawych realiów dawnej obyczajowości, dziś już zapomnianych. Zobaczymy, jak wyprawa do kościoła przed 80 laty spełniała wśród młodych ludzi tę funkcję, którą dziś pełni czasem internet... Jak się pary kojarzyły Kościół w Targanicach zaczęto budować około roku trzydziestego. Byłam wtedy jeszcze dosyć małą dziewczynką, gdy wraz z którąś z sióstr nosiłam jedzenie bratu, który pracował przy kopaniu fundamentów. Targanice należały do parafii andrychowskiej i tam też chodzono do kościoła. Był to spory kawał drogi, ale w niedzielę widać było schodzących z górek i pagórków ludzi udających się na mszę do Andrychowa. Moja mama chodziła bardzo wcześnie rano. Zimą było jeszcze ciemno, a kiedy wstawałam rano, to mama już była w domu

8

i przygotowywała śniadanie. Siostry chodziły na późniejszą godzinę. Dla młodzieży taka pielgrzymka do kościoła była wielką frajdą. Szli gromadami chłopcy i dziewczęta ze śmiechem i żartami. Niejedna para małżeńska przez te wycieczki się skojarzyła. Moja siostra Aniela też podczas odpustu w Andrychowie poznała swego przyszłego męża. Pobrali się i przeżyli ze sobą ponad 50 lat. Wszelkie chrzty, śluby, komunie i pogrzeby odbywały się w Andrychowie. Kiedy stanął nasz kościół? Nie pamiętam. Przypominam sobie, gdy już stał i zaczęłam chodzić z mamą do kościoła. Msze odbywały się tylko w niedzielę. Kościół w Targanicach był filią kościoła andrychowskiego. Raz w tygodniu, w niedzielę przyjeżdżał ksiądz z Andrychowa. Zimą przywożono go saniami, a latem przyjeżdżał na rowerze. W mojej pamięci zarysował się wyraźnie młody, inteligentny, w złotych okularach, wesoły i przyjazny dzieciom, ksiądz Chowaniec. Uczył może dwa lata. Gdy w trzeciej klasie szłam do Pierwszej Komunii, był już ksiądz Krywult. Tego nie lubiłam. Suchy, niedostępny dla dzieci, szczególnie dla tych mniej zamożnych. Z ksiąg parafialnych wynika, że wspomniani w tekście księża pracowali w Andrychowie w odwrotnej kolejności. Najpierw w latach 1931 – 1933 przebywał tu ks. Zygmunt Krywult, a potem na jego miejsce przybył ks. Władysław Chowaniec i pracował tutaj do roku 1935.

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

Komitet nie ustępował W kilka lat później po zbudowaniu kościoła Komitet Kościelny zaczął myśleć o utworzeniu parafii w

przybył ks. Feliks Budzaszek – tak brzmi poprawna forma jego nazwiska. Nominację na stanowisko rektora kościoła w Targanicach ks.

Targanicach. Nie było to łatwe, bo parafia andrychowska broniła się mocno. Proboszcz Tatara był bardzo przeciwny odłączeniu się Targanic od Andrychowa. Komitet jednak nie ustępował, szczególnie aktywny był Franciszek Mrzygłód, zwany we wsi „Komitetem”. Ten przydomek pozostał mu aż do śmierci, a nawet przeszedł na jego potomków. Tak chodzono, tak zabiegano, aż wreszcie udało się! Wybudowano plebanię i wieś miała otrzymać proboszcza. Pamiętam piękny, letni dzień. Mnóstwo ludzi przed kościołem. Dzieci szkolne z nauczycielami i piękną, długą girlandę zrobioną z gałązek jodły i ozdobioną kolorowymi wstążkami. Wraz z innymi dziewczynkami stałyśmy obok leżącej girlandy, którą miałyśmy nieść, gdy nadjedzie proboszcz. Czekaliśmy kilka godzin, a on długo nie przyjeżdżał. Aż wreszcie na drodze dał się słyszeć turkot kół bryczki, nadjeżdżającej od strony Andrychowa. - Jedzie, jedzie – dało się słyszeć zewsząd. I przyjechał. Z bryczki przed kościołem wysiadł mężczyzna średniego wzrostu, o krępej budowie, dość przystojny, o śniadej twarzy. Rzuciłyśmy się wszystkie do girlandy i otoczyłyśmy go wokoło. Cała procesja wkroczyła do kościoła. /.../ Wydarzenia te miały miejsce 21. sierpnia 1938 roku. Tego dnia do Targanic z Czarnego Dunajca

Budzaszek otrzymał 16. sierpnia. Ponieważ plebania w Targanicach nie była jeszcze gotowa, przez kilka tygodni ks. Budzaszek mieszkał u rodziny ówczesnego kierownika szkoły Józefa Urbana.

magazyn

Stało się, najechali W poprzednich numerach „Nowin Andrychowskich” sporo miejsca poświęciliśmy wspomnieniom młodych andrychowian dotyczącym wybuchu II wojny światowej. Maria Mrawczyńska także tym właśnie wydarzeniom poświęciła ostatnie zdania opisu własnego dzieciństwa. I stało się. W piękny, słoneczny dzień, był to piątek 1939 r., wczesnym rankiem Niemcy napadli na Polskę. Już o świcie nasz sąsiad zza rzeki, Franciszek stanął za płotem i wołał na mojego ojca: - Józefie, stało się, zrobili to, najech li! - Kto? - spytał ojciec, stojąc na drugim brzegu rzeki. - No Niemcy – wyjaśnił Franciszek. - Niemcy najechali na Polskę dziś rano i prą naprzód – dodał. U jednego z Żywiołów było radio. Wystawił odbiornik przez okno i wszyscy okoliczni mężczyźni zebrali się przed jego domem i wysłuchiwali komunikatów. Panika wzrastała coraz większa. „Wojna, wojna” - powtarzano.


Mój ojciec przeszedł pierwszą wojnę światową. Wiedział, co znaczy wojna. Moja mama też podczas pierwszej wojny przeżyła wiele. Była sama z dwojgiem małych dzieci. W tym czasie ojciec przeszedł całe Bałkany. Bardzo bała się wojny. Młodzi jednak nie wiedzieli, co to wojna. Entuzjastycznie przyjmowali hasła głoszone przez propagandę. W sobotę po południu na szosie prowadzącej z Żywca do Andrychowa ukazało się mnóstwo ludzi. Szli pieszo z tobołami lub wózkami. Bogatsi jednak na wozach. Wszyscy uciekali przed nadciągającymi wojskami nienieckimi. Najwięcej wśród uciekinierów było Żydów. Oni wiedzieli, dlaczego muszą bać się Niemców. Sąsiad Franciszek stawał za płotem i powtarzał ojcu, co mówi radio, co mówią żołnierze pojawiający się coraz liczniej na szosie do Andrychowa. Mówił, ze należy uciekać jak najdalej od szosy; że zbliża się front. Niemcy łapią wszystkich mężczyzn i chłopców, aresztują. Panika stawała się coraz większa. Pod wieczór Franciszek zabrał całą swoją rodzinę, krowy, zaprzągł konia do wozu i pojechał do swojego brata na Koczurówkę. Tam było daleko od szosy, bliżej lasu, więc bezpieczniej. Ojciec długo się zastanawiał, co robić. Sąsiedzi wycofywali się do bliskich, którzy mieszkali daleko od

szosy. Wieczorem ojciec z bratem schronili się do pobliskiego lasu. Ja z mamą zostałyśmy same w domu. Noc, jaką przeżyłyśmy w okropnym strachu, pamiętam do dziś. Odgłos pocisków wybuchających gdzieś daleko, stawał się straszny i przerażający. Beczałam prawie całą noc z przerażenia. Mama uspokajała mnie, choć sama też się bała. Nad ranem wszystko ucichło. Koło południa, gdy już nic się nie działo, wrócił ojciec z bratem. Sąsiad Franciszek przyszedł, aby obejrzeć swój dom. Nic się nie stało. Było wszystko w porządku. Pod wieczór wracali inni sąsiedzi. Nie widać Niemców Dowiedzieliśmy się, że w Andrychowie pociski rozwaliły dwa domy. Zaczęła płonąć fabryka, ale robotnicy i straże pożarne ugasili ogień. W Andrychowie mieszkał dyrektor fabryki, który był Niemcem, chociaż fabryka należała do austriackiego Żyda. Dopilnował, aby zakład uratowano. W naszych terenach więcej wojny nie odczuwano. Wielu mężczyzn opanowała panika i dali się ponieść fali propagandowej, i uciekali przed Niemcami. W Targanicach i w okolicy był spokój. Po kilku dniach wrócił sąsiad Franciszek z rodziną. Życie zaczęło płynąć normalnym trybem. Niemcy zajęli nasze tereny, ale ich nie widziałam. Mówiono, że czę-

sto zajeżdżają samochody żołnierzy niemieckich na Brzezinkę, że niektóre dziewczęta podobają się żołnierzom. Nie wiadomo, co było prawdą, a co nie. Dużo na ten temat plotkowano. Ja byłam jeszcze dziewczynką i niewiele z tego rozumiałam. Do szkoły też zaczęliśmy uczęszczać trochę później. Zaczęłam chodzić do klasy siódmej. Nie było nas dużo, bo nie było obowiązku uczęszczania do szkoły. Chodził, kto chciał. Pamiętam, że uczono nas języka niemieckiego, polskiego, matematyki. Na roboty Niemców po raz pierwszy zobaczyłam w listopadzie. Przed starą kamienicę zajechał wojskowy wóz. Kilku niemieckich żołnierzy przyniosło kanistry z naftą, którą sprzedawano za jajka. Nie było czym świecić. Brakowało nafty, więc szybko wokół samochodu zebrała się grupa ludzi z butelkami i jajami. Dobrym tłumaczem między Niemcami i Polakami okazała się Hanka Kierpiec. W okresie międzywojennym nauczyła się języka niemieckiego, wyjeżdżając na roboty na Saksy. Drugie moje spotkanie z Niemcami było już bardziej nieprzyjemne. W marcu 1940 r. przyjechała do szkoły przedstawicielka Arbeitsamtu z Andrychowa wraz z niemieckim żandarmem. Weszła do klasy siódmej,

historia

spojrzała na wszystkich surowo. Wiedzieliśmy, co to oznacza. Bedą zabierali na przymusowe roboty. Skończyli się ochotnicy, którzy wyjeżdżali dobrowolnie. Zaczęli przymusową zsyłkę. Podlegała temu już młodzież po ukończeniu 14. roku życia. Ja też zostałam wciągnięta na tę listę. Szkołę podstawową ukończyłam w czerwcu. Myśl, że będę musiała jechać na przymusowe roboty, dręczyła mnie ciągle. Brat Józek był zatrudniony u ojca w kuźni. Pracujące osoby nie podlegały zsyłce. Ja byłam dorastająca i bezrobotna. Gruntu nie mieliśmy dużo, więc nie mogłam być zatrudniona jako służąca. Można było poszukać gdzieś służby, sama nie umiałam, a żaden z dorosłych o tym nie myślał. Co będzie, to będzie. I było! I stało się w marcu 1941 r. Musiałam jechać na przymusowe roboty do Niemiec. Ukończyłam dopiero 14 lat. Co dalej? Opisałam to w mojej drugiej książce pt. „Tak upływała im młodość”. Do wspomnień Marii Mrawczyńskiej będziemy na pewno niejednokrotnie jeszcze powracać, szczególnie pisząc o zwyczajach, obrzędach, warunkach życia i niektórych osobach, ważnych dla historii Andrychowa w ostatnich 70 – 80 latach.

Nazwy rozmaite cz. 5

Wioska, stanowiąca własność królewską oraz część starostwa zatorskiego i historycznie związana z ziemią wadowicką, to Rzyki. Jak donosi kronika, Rzyki zostały założone około drugiej połowy XVI wieku. Najwcześniejsza nazwa wsi odnotowana około 1564 roku to Nowa Wieś, nieco późniejsza, bo z 1569 r. to Nowa Wieś Zagorniki. Ta druga często identyfikowana jest z sąsiednim Zagórnikiem, ale jest to mylne stwierdzenie, gdyż Zagórnik nigdy nie był królewszczyzną, lecz własnością prywatno-szlachecką, należącą do rodu Inwałdzkiego. (Więcej na ten temat w ostatniej części Nazw rozmaitych – przyp. red.). Geneza nazwy Rzyki przypisywana jest nazwom topograficznym. Informują one o miejscu, w którym powstała dana osada. W „Encyklopedii wiedzy o języku polskim”, pod red. Stanisława Urbańczyka, możemy przeczytać, że nazwy topograficzne świadczą o „pierwotnym charakterze miejsca oraz umożliwiają rekonstrukcję dawnego zasięgu lasów i ich rodzaju, wykrycie wysuszonych zbiorników wodnych, bagien, itp”. Według Władysława Lubasia, Rzyki należą do podgrupy topograficznej – nazw przeniesionych z innych obiektów, głównie wodnych. Nazwa pochodzi od rzeczownika „rzeka”, co związane jest z licznymi potokami, płynącymi po terenie etymologizowanej miejscowości. Rzeczki to nazwa z 1581 r., Rzeki z 1614 r. W „Liber Baptisatorum et Copulatorum Parochiae Andrychów ab Anno 1729-1733”, t. 1, możemy

spotkać dwie nazwy w liczbie mnogiej używane dla jednej miejscowości, są to: Rzyki i Rzeki. Ostateczna nazwa, która się przyjęła to Rzyki z 1772 r. Nazwa ta nosi znamiona gwary charakterystycznej dla tamtejszej ludności, posługującej się dialektem małopolskim. W tym przypadku mamy do czynienia z alternacją „e” do „y”. Mieszkańców Rzyk bulwersuje fakt, iż osoby spoza gminy Andrychów często mylnie zapisują ich nazwę. Chodzi tutaj o oboczność: „k” do „g” (Rzyki/Rzygi) oraz błąd ortograficzny „ż” zamiast „rz”. Do ciekawostek związanych z miejscowością Rzyki należy etymologia przysiółka Praciaki. Mianowicie nazwa ta pochodzi od rumuńskiego słowa „porc”, czyli „świnia”. Zatem „porciaki”, to ludzie zajmujący się hodowlą świń. W przewodniku monograficznym „Wadowice i okolice” Juliana

magazyn

Zinkowa, znajdziemy wytłumaczenie nazwy dla tego osiedla. Otóż pierwotne osadnictwo wołoskie zajmowało się między innymi hodowlą tych zwierząt. Zaś słowo „porciaki”

„na Śląsku uległo przekształceniu na „praciaki”, i taka nazwa, jako osady hodowców świń, zachowała się po dzień dzisiejszy”. Marta Paczyńska

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

9


literatura

Jubileusz poetki

19. września w Wiejskim Domu Kultury w Inwałdzie spotkali się miłośnicy talentu tutejszej poetki Marii Anny Banaś. Okazji do spotkania było kilka: po pierwsze - 90. urodziny autorki, następnie - 25-lecie jej debiutu literackiego i wreszcie - promocja najnowszego tomu wierszy M. A. Banaś pt. „Wiersze nie tylko chłopskie”.

W wieczorze zorganizowanym przez Grupę Literacką „Wyraz” z Kęt i Miejską Bibliotekę Publiczną w Andrychowie obok rodziny, znajomych, sąsiadów i przyjaciół poetki udział wzięły osoby zasłużone dla propagowania jej twórczości oraz przedstawiciele środowiska literackiego z Andrychowa i okolic. Niestety, ze względów zdrowotnych nie mogła w nim uczestniczyć sama Jubilatka. Benefis rozpoczął własnymi refleksjami na temat poezji M. A. Banaś znawca tej twórczości i jednocześnie autor wstępu do ostatniej jej książki poetyckiej, Stanisław Tadeusz Drzyżdżyk. Swój wykład opatrzył tytułem: „Widziałem nawet szczęśliwego Syzyfa”. Potem były podziękowania wszystkim, którzy przyczynili się do powstania książki podsumowującej całość dorobku twórczego M. A. Banaś, szczególnie sponsorom tego wydawnictwa. Twórczość poetki przybliżył zebranym montaż pt. „Wiersze w Beskidach rozrzucone”, który pod kierunkiem polonistki, Marioli Przystał przygotowała młodzież z Gimnazjum w Inwałdzie. Artystyczną oprawę wieczoru dopełnił kęcki zespół „Poetica”. Tworzące go rodzeństwo Kasia i Konrad Merta to m. in. laureaci Grand Prix tegorocznego Podbeskidzkiego Festiwalu Piosenki Religijnej w Andrychowie. Podczas całego spotkania nożna było zakupić najnowszy tom wierszy M. A. Banaś.(iż)

Poœród pól i myœli Jeszcze parę lat temu podczas spotkań autorskich Maria Anna Banaś czytała swoje chłopskie wiersze, wybierając z grubych brulionów te, które jej zdaniem godne były prezentacji. Przerzucała dziesiątki zabazgranych kartek i starannie zapisanych rękopisów, wyłuskiwała z zeszytów to, co jej zdaniem było prawdziwe, jakby oddzielała ziarna od plew. Czytała z dumą i z odrobiną zażenowania, czy to, co napisała, jest na tyle dobre, aby to prezentować szerszej publiczności – mówi o poetce Stanisław Sikor, również poeta, prezes Grupy Literackiej „Wyraz” w Kętach. Przygoda z pisaniem urodzonej w Inwałdzie 13. września 1919 roku M. A. Banaś zaczęła się już w szkole podstawowej, kiedy to czasem i wypracowania pisała wierszem. Sama tak po latach wspominała tamte czasy: W drugiej klasie wychowawczyni kazała kupić „Płomyczek”, w którym przeczytałam wierszyk mojego rówieśnika. Stwierdziłam, że je potrafię napisać lepszy. No i tak się zaczęło. Do poezji wróciła jednak dopiero po latach, po śmierci matki w 1980 roku. Gdy przeszła na emeryturę, mogła twórczości poświęcić jeszcze więcej czasu. Przełomowym okazał się rok 1984. Wtedy to z wierszami M. A. Banaś zetknął się wadowicki poeta a jednocześnie bibliotekarz w inwałdzkiej szkole Adam Ryszard Fajfer. Zachęcał do pisania, podpowiadał, korygował. Zaproponował udział w konkursie poetyckim w Andrychowie. Jeszcze w tym samym roku liryki jej zostały zauważone przez jury konkursowe i wyróżnione. W następnych latach M. A. Banaś wielokrotnie była laureatką kolejnych edycji andrychowskiego, ogólnopolskiego „Konkursu na wiersz o tematyce dowolnej”. Wtedy, w 1984 roku także zadebiutowała drukiem liryku pt. „Chłopskie wiersze” na łamach „Twórczości Robotniczej”. Kolejne lata przyniosły następne laury i publikacje a poezja M. A. Banaś stawała się coraz dojrzalsza i bogatsza. Wraz z rozwojem twórczości przyszedł czas na spotkania autorskie we własnym środowisku, ale także np. w Bielsku – Białej (w ramach Robotniczego Stowarzyszenia Twórców Kultury). Spotykając się z czytelnikami, poetka często przygrywała na mandolinie. M. A. Banaś zaproszona została do kilku stowarzyszeń literackich, m. in. do Grupy Twórców Nieprofesjonalnych „MY” w Andrychowie (1985 rok) czy pod wpływem Emilii Berndsen do Konfraterni Literackiej „GRONIE” w Żywcu (1987 rok) a od 2002 roku do Grupy Literackiej „WYRAZ” w Kętach. Wiersze M. A. Banaś drukowane były w kilku czasopismach, m. in. w „Nowinach Andrychowskich”, znalazły się w wielu publikacjach zwartych, np. „Beskidzkie strofy” z 1988 roku. Książki poetyckie poetki to wydane w 1988 roku „Beskidy w słońcu” oraz „Wiersze nie tylko chłopskie (utwory zebrane)” z 2009 roku.Za swoją twórczość i za działalność społeczną i kulturalną otrzymała wiele odznaczeń. W roku 2000 Rada Miejska w Andrychowie uhonorowała ja Medalem „Zasłużony dla Gminy Andrychów”. (iż)

10

NR 10 (227), PAŹDZIERNIK 2009

M. A. Banaœ - ca³oœæ

90. rocznica urodzin i 25-lecie debiutu literackiego poetki z Inwałdu, Marii Anny Banaś stały się okazją do wydania całości jej poetyckiego dorobku w jednej książce. Publikacja taka ukazała się we wrześniu. Zadbały o to: Grupa Literacka „Wyraz” w Kętach (przede wszystkim jej Prezes Stanisław Sikor, który książkę zredagował i przygotował do druku) oraz Miejska Biblioteka Publiczna w Andrychowie. Pokaźnych rozmiarów tom (ponad 250 stron) pt. „Wiersze nie tylko chłopskie (utwory zebrane)” zawiera całą dotychczasową, znaną spuściznę poetycką M. A. Banaś. Wiersze podzielone zostały tematycznie na kilkanaście części, z których każda stanowi osobny rozdział z własnym tytułem. Mamy więc: Chłopskie wiersze; Klucz do młodości; Wiersze z lasów, łąk i pól; Najdroższe sercu; Ojcu Świętemu; Refleksje o życiu;Rozmyślania nie tylko o Bogu; Wiersze różne; Wiersze spod Gancarza; Wojna tkwi w nas; W trosce o ziemię; Wiersze beskidzkie; i wreszcie garść fraszek pt. Rymowanki Anki. Redaktor tomu poza zgromadzeniem wierszy zadbał o wszechstronne i obszerne (ponad 30 stron) przedstawienie środowiska, w którym się autorka wychowała, jej rodziny i rodzinnego Inwałdu wraz z bogatą, jak na tego typu publikacje, dokumentacją fotograficzną. Sporo miejsca poświęcono także próbom opisu tej poezji. W osobnym rozdziale „O wierszach Marii Anny Banaś” przytoczono dawniejsze recenzje, analizy i interpretacje wierszy poetki z Inwałdu. Na szczególną uwagę zasługuje napisany przez Stanisława Tadeusza Drzyżdżyka specjalnie na potrzeby tego wydawnictwa tekst starający się dać całościową analizę dzieła literackiego M. A. Banaś pt. „Widziałem nawet szczęśliwego Syzyfa...” Jubileuszowa publikacja zawiera także wykaz dostępnych publikacji prasowych poetki. (red) Książka Marii Anny Banaś ukazała się dzięki wsparciu finansowemu przedsiębiorstw i osób prywatnych: MW – GMW Sp. z o.o. Spółka komandytowa, PPH AKSAM Adam Klęczar, Indywidualna Praktyka Lekarska Mariusz Kuźma, Piotr Pawlik, Kółko Rolnicze Inwałd, Firma AGA Andrzej Gąsiorowski, Leszek Wiewióra, Maria Kozłowska. Kazimierz Klęczar. Wydawcy publikacji wszystkim wymienionym firmom i osobom prywatnym, a także tym, którzy prosili o anonimowość – dziękują za pomoc. Tom M. A. Banaś, Wiersze nie tylko chłopskie jest do nabycia w cenie 20 zł: w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Andrychowie, w Wiejskim Domu Kultury w Inwałdzie w Zespole Szkół Samorządowych w Inwałdzie w Domu Kultury w Zagórniku w andrychowskich księgarniach.

magazyn


Nic tak dobrze nie służy poznaniu się, jak wspólne harce. Z tego założenia wyszli chyba organizatorzy spotkania integracyjnego przedszkolaków z Inwałdu oraz Przedszkola nr 5 w Andrychowie. 30. września 41 maluchów gościło w Wiejskim Domu Kultury w Inwałdzie na imprezie„Idzie jesień”. Były zabawy, quizy, tańce. A wszystko to po to, by przedszkolaki z Andrychowa i Inwałdu mogły poznać się i nawiązać bliższą znajomość. I udało się. Czy przyjaźnie przetrwają, pokaże czas. Jedno jest (niemal) pewne. Na wiosnę inwałdczanie wybierają się do swych koleżanek i kolegów z Przedszkola nr 5 z rewizytą. Znów będzie okazja do tego, by razem poszaleć. (as)

Wejœæ na estradê i zostaæ…

23. września Wiejski Dom Kultury w Sułkowicach-Łęgu zaprosił dwie piąte klasy z tutejszego Zespołu Szkół Samorządowych do udziału w konkursie „Rozśpiewane klasy”. Na uczniów czekały różnorodne konkurencje, dzięki którym można było przekonać się, czy znają oni przeboje polskiej muzyki rozrywkowej. Piątoklasiści m.in.: układali puzzle, odgadywali tytuły

utworów, dopowiadali tekst piosenek. W całym tym „zamieszaniu” nie zapomniano jednak o najważniejszym, czyli dobrej zabawie. Dlatego każdy z uczestników konkursu otrzymał upominek. Wynik rywalizacji pójdzie zaś pewno w zapomnienie. My już o nim zapomnieliśmy… (as)


„Gdy pochylisz nade mn¹ twe usta…” Tytuł wiersza Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej stał się także tytułem XXV Krakowskiego Salonu Poezji w Andrychowie, który odbył się 27. września w Miejskim Domu Kultury. Owa nazwa dla jubileuszowego spotkania była pomysłem Marty Bizoń, absolwentki PWST w Krakowie, aktorki krakowskiego Teatru Ludowego, kochającej poezję M. Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej. Powagi całemu spotkaniu dodawał dźwięk skrzypiec, na grze których specjalizuje się Piotr Sadowski. Liryczną muzyką przeplatał miłosną poezję Marii PawlikowskiejJasnorzewskiej oraz Wisławy Szymborskiej. Zestawienie tych dwu poetek było bardzo oryginalne, jak stwierdziła M. Bizoń.

Zbigniew Przybyłowicz, kierownik Miejskiego Domu Kultury w Andrychowie podsumował przedwakacyjne ankiety i razem z M. Bizoń wylosowali zwycięzców, do których trafiły tomiki poezji Agnieszki Kotei „Szkiełka gaworzą ze Światłem” oraz tomik W. Szymborskiej „Tutaj”. Jak na rocznicę przystało, nie zabrakło tradycyjnego „Sto lat”, życzeń, tortu i niespodzianki – pieśni, będącej starym wierszem neapolitańskim, w wykonaniu gościa: M. Bizoń. Niestety… „Nic dwa razy się nie zdarza i nie zdarzy…, taki salonik już się nie powtórzy, ale przecież …Czemu ty się, zła godzino, z niepotrzebnym mieszasz lękiem…”, będą kolejne KSP w Andrychowie. (mp)


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.