Kurier WNET Gazeta Niecodzienna | Nr 78 - 79| Grudzień 2020 - Styczeń 2021

Page 1

ŚLĄSKI KURIER WNET

WIELKOPOLSKI KURIER WNET FOT. ARCHIWUM ŚLĄSKIEGO CENTRUM WOLNOŚCI I SOLIDARNOŚCI

Krwawa środa w Katowicach Do akcji pacyfikacyjnej zamierzano wysłać 1471 funkcjonariuszy milicji oraz 720 żołnierzy, 22 czołgi i 44 bojowe wozy piechoty. Zomowcy z plutonu specjalnego strzelali „w łeb i na komorę”, co w ich slangu oznacza celowanie w głowę i klatkę piersiową. Zastrzeleni górnicy byli trafieni w głowę, klatkę piersiową, brzuch i w jednym wypadku w szyję. Podobnie ci, którzy przeżyli postrzał. Sebastian Reńca

Najpiękniejsza kolęda świata Cicha noc, święta noc jest dziełem Josepha Mohra i Franza Grubera, których życiowe drogi spotkały się na tyrolskiej ziemi, w Oberndorfie niedaleko Salzburga. Po odprawieniu Pasterki obaj zaśpiewali kolędę na dwa głosy, przy akompaniamencie gitary, którą znakomicie posługiwał się ksiądz Mohr. Przypadek? Zbieg okoliczności? A może wielki dar Nieba? Stanisław Kozłowski ŚWIĄTE C

48 STRON!

ZNE

■ U ■ R ■ I ■ E ■ R K K ‒ U ‒ R ‒ I ‒ E‒ R

Grudzień · 2O2O Styczeń · 2O21

O-NOW ZN YDANI O E W

C RO

Nr 78/79

Cicha noc

9 zł

w tym 8% VAT

Następny numer „Kuriera WNET”

będzie w sprzedaży w kioskach sieci RUCH, Garmond Press, Kolporter oraz w Empikach

4 lutego

Krzysztof Skowroński

N

a balkonie nowej siedziby Radia Wnet i „Kuriera WNET” powiewają dwie flagi: biało-czerwona i biało-czerwono-biała z herbem Wielkiego Księstwa Litewskiego. To nie przypadek. Od połowy listopada w naszej siedzibie trwa nocne życie. Kiedy kończy się „Podsumowanie dnia” w Radiu Wnet, do studia wchodzą dziennikarze białoruscy, by poprowadzić swój trzygodzinny program. „Białoruskie noce” kończą się o godzinie drugiej nad ranem. Gdy białoruska redakcja w Warszawie idzie spać, do pracy wstają ich koledzy w Kijowie, by punktualnie o piątej rozpocząć poranny program „Świt wolności”. Działamy na rzecz wolnej Białorusi i do tego działania udało nam się zaprosić Czesława Okińczyca. Audycje, które powstają przy Krakowskim Przedmieściu, transmituje Radio znad Wilii. Słychać głos wolnych Białorusinów w Wilnie, gdzie swój sztab ma pani Swiatłana Cichanouska, ale też, dzięki nadajnikom zainstalowanym na wieży litewskiej telewizji, program „Białoruskie noce” przekracza zamknięte przez Łukaszenkę granice i dociera nad Niemen. Myślę, że nie jest to tylko symboliczne wsparcie walki Białorusinów o godność. Widzimy efekty naszych działań w mediach społecznościowych i prawdziwą determinację redakcji białoruskiej Radia Wnet w walce o możliwość powrotu do wolnej ojczyzny. Nie tylko Radio Wnet uruchomiło swoje możliwości na rzecz walki z reżimem Łukaszenki. Zrobiło to również Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich. We współpracy z ukraińskimi dziennikarzami powstała książka Jestem dziennikarzem. Dlaczego mnie bijecie?. To zbiór dwudziestu relacji dziennikarzy białoruskich, prześladowanych po sfałszowanych wyborach. Trzy z tych relacji publikujemy w tym wydaniu „Kuriera WNET”, a całość jest bezpłatnie dostępna na stronie sdp.pl. Udało nam się wydać tę książkę w pięciu językach, w tym po angielsku i rosyjsku, z nadzieją, że dotrze ona do opinii publicznej na Wschodzie i na Zachodzie. Bardzo dobra współpraca między SDP a związkiem dziennikarzy na Ukrainie była możliwa dzięki naszemu wsparciu udzielonemu ukraińskim dziennikarzom w okresie, gdy w Kijowie rządził prezydent Janukowicz, oraz podczas Majdanu. Nie moglibyśmy podjąć tych wszystkich działań i skutecznie doprowadzić ich do końca, gdyby nie zaangażowanie Fundacji Solidarności Międzynarodowej. Tak się złożyło, że podczas pisania tego wstępniaka otrzymaliśmy wiadomość, że Radio Wnet rozpoczęło nadawanie w Białymstoku. To czwarty nasz nadajnik i wspaniały prezent na święta. Media Wnet rosną w siłę, o czym przekonają się Państwo, czytając świąteczno-noworoczne wydanie „Kuriera WNET”. Mam nadzieję, że zwiększona objętość tego numeru ucieszy naszych Czytelników, a korzystając z wolnych dni, będą Państwo mogli spokojnie i z przyjemnością, przeczytać te 48 stron od deski do deski. Ułatwi to narodowa kwarantanna i godzina policyjna od 19 do 6 rano. Kwarantanna skończy się wraz z feriami 17 stycznia, chyba że Wielki Brat postanowi inaczej. Mimo wszystko Autorom i Czytelnikom naszej Gazety Niecodziennej składam najlepsze życzenia świąteczne, abyśmy w Betlejem odzyskali radość życia i w nowy, 2021 rok weszli z uśmiechem i nadzieją na to, że nie tylko Białoruś odzyska wolność, ale że my jej nie stracimy, a pandemiczna paranoja skończy się jak zły sen. K

G G AA ZZ EE

TT AA

N N

II

EE

CC

O O

DD

ZZ

II

EE

NN NN AA

Współpracuję z pewnym periodykiem katolickim, dla którego przygotowuję okolicznościowe teksty związane z rokiem liturgicznym. Tak się składa, że mniej więcej w okolicach pierwszych najważniejszych świąt medytuję drugie najważniejsze święta, i vice versa. Akurat teraz, gdy w sklepach zacznie dominować atmosfera „święta choinki”, wypada mi pisać rozważania dotyczące „drzewa Krzyża, na którym zawisło zbawienie świata”.

Koronawirus w cieniu Narodzenia Pańskiego

Z

początku trochę niepokoiło mnie to „przesunięcie” roku liturgicznego w mojej głowie względem tego, co w swojej pamięci rozważa Kościół. Ale dochodzę do wniosku, że prócz „plusów ujemnych” ma to również swoje „plusy dodatnie”. Raz, że takie pomieszanie koresponduje z ogólnym pomieszaniem „płynnej ponowoczesności”, dwa – że paradoksalnie pozwala dostrzec Boży zamiar, który inaczej mógłby umknąć uwadze. Święta Narodzenia Pańskiego zwykle kojarzą się z klimatycznymi kolędami i sielankową atmosferą rodzinną. W świecie postchrześcijańskim jeszcze jakoś siłą bezwładu udaje się zachować pamięć o Słowie, które staje się ciałem i zamieszkuje między nami. Nie tyle przeżywa się prawdę o historycznym wydarzeniu „raz na zawsze” Wcielenia, ile celebruje jakieś mgliste echo radości pastuszków. Coraz bardziej przypomina to wydmuszkę, mit fruwający sobie w powietrzu bez zakorzenienia w faktach, a zatem także bez większego wpływu na życie czy nawet samo przeżywanie świąt. Ale nie ma co psioczyć i miauczeć, na tle bezpłodnej babci Europy (© papież Franciszek)

Z

ilomaż to przerażającymi sprawami mieliśmy do czynienia w Polsce w ciągu ostatnich miesięcy. We Francji jeszcze dłużej, gdyż nie ma spokoju nad Sekwaną od czasu wystąpienia żółtych kamizelek jesienią 2018 roku. Naród nie mógł otworzyć telewizji, a ludzie z wyższym wykształceniem radia, żeby nie usłyszeć komunikatu o ilości chorych i zmarłych. „A w niejednym urzędzie strach na kasjera siędzie i pępek mu przegryzie, poczym w jelicie utkwi” – przepowiadał poeta w proroctwie o końcu świata. Zwłaszcza jesienią strach zagościł w jelitach narodu. Wystarczyło, żeby maska nieco zsunęła ci się z nosa, a już pasażerowie autobusu wsiadali na ciebie jak na zbrodniarza. Widywało się ostrożnych, którzy co parę przystanków nacierali ręce żelem hydroakoholowym. Kichnąłeś pod maską i przechodnie na ulicy rzucali się do ucieczki. Obawiałem się najgorszego. Paroletnie studia nad mechanizmem pandemii nauczyły mnie wiele. Wprawdzie

Sławomir Zatwardnicki z jej postępującą amnezją i tak wypadamy całkiem staroświecko. Nie do tego jednak zmierzam, lecz do powiązania drugich świąt z pierwszymi. Uważny Czytelnik zirytował się już być może tym moim pisaniem o „pierwszych” i „drugich” świętach.

życie Narodzonego dokonywało się w perspektywie śmierci – tik, tak, tik, tak. Gdyby się było artystą malarzem, można by to oddać po mistrzowsku grą poważnych światłocieni. A tak trzeba poprzestać na stwierdzeniu, że cień Krzyża kładł się już na żłób.

Bóg nie przyszedł po to, żeby nas rozweselić, ale by nas odkupić. Jest różnica między oczekiwaniem od Boga uciechy a doświadczeniem radości płynącej z tego, że Bóg zbawia. Celowo przyjąłem taką terminologię, żeby zasugerować pewnego rodzaju „Boskie pomieszanie bez poplątania” – splatanie się tajemnic wiary w jedno wielkie Misterium Chrystusa. Narodzenie Pańskie jest chronologicznie pierwsze przed Wielkanocą, bo przecież śmierć musi być poprzedzona przyjściem na świat. Ale z perspektywy Bożych planów to raczej Pascha Chrystusa wyprzedza Wcielenie. Wszak sam Chrystus zapewniał: „właśnie dlatego przyszedłem na tę godzinę” (J 12,27). To zaś oznacza, że całe

P

i

o

t

r

N

ie jest to zresztą żadne „odkrywanie Ameryki”, raczej odsłanianie zasłony betlejemskiej tajemnicy. „Porodziła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,7). Zaczynają się audiencje, przyszli wieśniacy ze słomą w butach, a już króle, jak śpiewamy w królowej polskich kolęd, „cisną się między prostotą, niosąc dary Panu w dani: mirrę, kadzidło i złoto. Bóstwo to razem zmieszało z wieśniaczymi ofiarami!” (Franciszek

W

i

t

t

Końca świata nie będzie Na szczęście ten straszny rok już dogorywa. Strzeżmy się, dopóki nie wypowiedział ostatniego słowa. kiedy Chopin bezskutecznie usiłował zadebiutować w Paryżu ogarniętym zarazą, chodziło o cholerę, ale reakcje

ludzkie w 2020 roku zaskakująco przypomniały te z roku 1832. Podobnie jak wówczas, musieliśmy stawić czoła

Karpiński). Wszyscy oni odejdą z radością w sercu, gdyż narodził się Zbawiciel. Ale przecież i tę radość trzeba dobrze rozumieć, żeby się móc ucieszyć jak tamci. Jaka to nieziemska radość, że Pan rodzi się na sianie i otrzymuje w darze mirrę? Mirra symbolizuje śmierć męczeńską (por. Mk 15,23), która jest Chrystusowi pisana (= jaką Syn sam sobie napisał w odwiecznie wyrażonej zgodzie na wolę Ojca). Bóg nie przyszedł po to, żeby nas rozweselić, ale by nas odkupić. Jest różnica między oczekiwaniem od Boga uciechy a doświadczeniem radości płynącej z tego, że Bóg zbawia. Nie ma pierwszego bez drugiego, czy też, inaczej: to drugie musi być pierwsze, by pojawiła się obiecana nam radość nie z tego świata. Proszę spróbować następującego ćwiczenia: spojrzeć na lewy palec, potem na prawy. To proste. Ale teraz proszę popatrzeć jednocześnie i na krzyż: lewym okiem na prawy palec, a prawym na lewy. Niemożliwe? A jednak tak właśnie mamy patrzeć: jednym okiem spoglądać na Dziecię i wyśpiewywać „Gloria”, a drugim okiem dostrzegać już Paschę i wylewać „Gorzkie żale”. Dokończenie na str. 2

chorobie nieuleczalnej, o nieprzewidywalnym przebiegu i nieznanym zakończeniu. Przez ileż to głupstw, przerażających wieści, przez ile kłamstw trzeba się było przekopać w 2020 roku, żeby dotrzeć do obrazu rzeczywistości wolnego od stronniczych interesów. Na próżno jeden z najwybitniejszych infekcjologów świata przekonywał, że obecny wirus należy do najmniej zaraźliwych chorób zakaźnych, że zachorowanie na raka i zawał są znacznie bardziej prawdopodobne niż zarażenie covidem. Wystarczyło zajrzeć do urzędowego rocznika statystycznego sporządzonego przez INSEE – główny francuski urząd statystyczny, żeby się uspokoić. (Ale kto czyta roczniki statystyczne!). Między początkiem czerwca i końcem września poziom umieralności we Francji jest identyczny za ostatnie trzy lata i wynosi stale około 9,1%. Dopiero później liczba zgonów nieco wzrasta, co zresztą w niewielkim tylko stopniu wpływa na bilans roczny. Dokończenie na str. 3

Korespondencja z Londynu Nadgorliwi higieniści po wieczorowych kursach instruują, jak mijać się na ulicach, jak i kiedy myć ręce, jak oddychać. Rząd radzi, by w Święta nie ściskać się z babcią i w poczuciu obywatelskiej troski donosić na sąsiadów. Andrzej Świdlicki

2

Wigilia nie do zniesienia Nie znośmy świąt, nawet jeśli ich nie znosimy. Zastanówmy się raczej, czego nam brakuje, aby Wigilia była prawdziwie pięknym czasem radości z posiadania przyjaciół i narodzenia się w naszych sercach Boga. Marcin Niewalda

5

Gdańsk – problem redivivus? Jeśli Polacy dziś kokietujący Niemców myślą, że wespół z nimi stworzą sobie z Gdańska wspólny z Niemcami folwark, to dają tylko popis niebotycznej głupoty i haniebnej zdrady Polski. Ks. Zygmunt Zieliński

9

Reportaż ze skrępowanymi rękami Ta noc pomogła mi dokonać wyboru. Odpowiedziałam sobie na pytanie, czy jestem gotowa oddać wolność dla jednego reportażu. 3 lata później zadam sobie inne – czy warto ryzykować życie? Kaciaryna Andrejewa

11

Wyspa W. Wielka podróż życia Gdy w TVP usłyszałem wypowiedź dr Półtawskiej po orzeczeniu TK: „Wreszcie zwycięstwo, tego by chciał Jan Paweł II”, zrozumiałem, że jestem świadkiem absolutnego wypełnienia czyjegoś życia. Jego. Paweł Zastrzeżyński

13

Dziedzictwo terroru i hegemonii w wojnie kulturowej Marksizm nie wymaga solidnego wykształcenia ani dyscypliny. Zakłada stworzenie człowieka, który pozbawiony elementarnej wiedzy i etosu pracy, będzie w pełni uzależniony od państwa. Jacek Wanzek

20

ind. 298050

Redaktor naczelny


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.