Kurier WNET Gazeta Niecodzienna | Nr 95 | Maj 2022

Page 1

6 O д ні в ві йни „60 DNI WOJNY” – dodatek do wydania głównego „Kuriera WNET”, a w nim kalendarium polityczne pierwszego miesiąca wojny i przebieg wydarzeń na terytorium Ukrainy w relacjach i komentarzach naszych korespondentów i ekspertów. BEZPŁ ATNY DODATEK DO KURIERA „WNET”

Krzysztof Skowroński

K

Redaktor naczelny

witana, młoda piosenkarka ze Lwowa, rozpłakała się podczas radiowej rozmowy z Kasią Adamiak. Przyjechała do Warszawy nie po to, by bezpiecznie żyć, ale by otworzyć jeszcze jedną możliwość pomocy dla Ukrainy. 24 lutego przestała śpiewać. Razem z przyjaciółmi pojechała na dworzec kolejowy we Lwowie i zaczęła pomagać. Jej koledzy zostali zmobilizowani i pojechali na front, a ona codziennie przygotowuje jedzenie i pakunki, które wysyła „do chłopaków na przodzie” i przyjmuje uchodźców ze wschodniej Ukrainy. Kwitana emanowała smutkiem. Postanowiliśmy jej pomóc. Stąd kolejny apel do Słuchaczy: makaron, lekarstwa, żywność o długim terminie ważności, bandaże, proszki do prania. Mam nadzieję, a właściwie pewność, że Państwo zareagują i będziemy mogli wysłać kolejny transport z darami – który, już nie liczę. Mam wrażenie, że Paweł Bobołowicz przez cały czas jest w drodze do Kijowa albo z niego wraca. Właśnie teraz, gdy piszę te słowa, zadzwonił i powiedział, że 300 metrów obok mieszkania, z którego brał rzeczy, by przywieźć je do Polski, spadła rosyjska rakieta, być może ta sama, która przeleciała nad głową ojca Dmytra Antoniuka, który poszedł do parku na wiosenny spacer. Wydawało się przez kilka dni, że Kijów jest bezpieczny. Ale dla kremlowskiego wampira nie może być takich miejsc na Ukrainie. Putin nie ma litości nawet podczas wizyty szefa ONZ, którego dwa dni wcześniej przyjmował na Kremlu. Może to i dobrze, że szef ONZ mógł doświadczyć, czym jest wojna. Putin postanowił zniszczyć Ukraińców, a jego żołnierze dostali zgodę na ludobójstwo i gwałty. O tym, że teraz na Ukrainie przekraczają poziom zbrodni wojennych z czasów II wojny światowej, mówiła w Radiu Wnet Magdalena Gawin, dyrektor Instytutu Pileckiego, zbierającego dokumenty i świadectwa zbrodni wojennych popełnianych przez rosyjskich żołnierzy. Te świadectwa są ważne nie tyle dla nas, bo wszyscy sąsiedzi Rosjan wiedzą, do czego oni są zdolni. Te świadectwa mają trafić do Paryża, Berlina i Rzymu. My rozumiemy, gdy profesor Andrzej Nowak mówi, że granice Rzeczpospolitej są teraz w Mariupolu i w Charkowie, w którym był przed świętami Wielkiej Nocy Wojtek Jankowski i miał szczęście nie tylko dlatego, że nie spadła mu na głowę żadna bomba, ale też dlatego, że tuż po przyjeździe przypadkowo spotkał na ulicy najwybitniejszego współczesnego ukraińskiego pisarza, Sierhija Żadana. Jeśli Państwo chcą mieć wyobrażenie o tym, co działo się w Donbasie po 2014 roku, warto sięgnąć po jego książkę pt. Internat. A jeśli chcemy zrozumieć, jak funkcjonuje imperium Putina, to lektura książki Catherine Belton Ludzie Putina – jak KGB odzyskało Rosję i zwróciło się przeciwko Zachodowi nam pomoże, szczególnie w tym, by zobaczyć, jak bardzo pieniądze Putina korumpowały zachodnie elity i z jaką finezją rosyjskie służby specjalne oplotły decyzyjne gremia Zachodu. Zrozumiemy, dlaczego Niemcom, Francuzom czy Włochom tak trudno się z tych więzi wyplątać. Ale na szczęście jest to jeszcze możliwe, czego dowodem jest decyzja Bundestagu zezwalająca na sprzedaż broni Ukrainie. Mam nadzieję, że następny numer „Kuriera WNET” będzie dotyczył zwycięstwa dobra nad złem. K

K ■‒ U ■‒ R ■‒ I ■‒ E ‒■ R R

Nr 95 kwiecień · 2O22

Globalny „Traktat pandemiczny”

G G

A

Z

E

T

A

NN

II

EE

CC

O O

D D

ZZ

ind. 298050

2 czerwca 2022

E

N

N

A

Glosy do wojny na Ukrainie

Kiedy brat z bratem przestają rozmawiać...

Wesprzeć słowem nadziei O

d września 2015 roku jestem rektorem w nie­ wielkim seminarium diecezjalnym, misyjnym i międzynarodowym w Użhorodzie. Nigdy bym nie pomyślał, że będę kie­ dyś tutaj, na Ukrainie i na wojnie. Jestem Włochem, ale księdzem diecezji warszawskiej, gdzie w 2010 roku ukończyłem międzynarodowe seminarium misyjne Redemptoris Mater. Zostałem wyświęcony przez księdza kardynała Kazimierza Nycza. Od momentu święceń kapłańskich co roku wyrażałem gotowość, aby wy­ ruszyć jako misjonarz, gdziekolwiek mnie poślą. Po pięciu latach dotarła do Warszawy prośba od biskupa tej die­ cezji, którym był wówczas bp Milan. Zwrócił się on do kard. Nycza z prośbą o rektora dla seminarium Redemptoris Mater w Użhorodzie. Kardynał Nycz posłał mnie. Użhorod to miasto liczące 120 tys. mieszkańców. Wojna wstrząsnęła nami, całym naszym życiem. Obecnie wiele osób ukrywa się z lęku, że zostaną po­ słane na front albo dlatego, że pełnią tu inne posługi. Życie zaczyna nabie­ rać innego tempa i charakteru. Szacuje się, że w naszym regionie przebywa te­ raz około 300–500 tysięcy uchodźców, a jest to bardzo mały region podgórski, a więc bardzo ograniczony w swoich

ks. Francesco Andolfatto

Dla mnie jako kapłana punktem odniesienia jest zawsze Objawienie, w którym zawarta jest historia ludzkości od Kaina i Abla, czyli od pierwszego morderstwa wśród rodzeństwa. I widzę, że to właśnie ma teraz miejsce. możliwościach. Ale tu przede wszyst­ kim powstał punkt wymiany między Zachodem a Wschodem – ze Słowacją, a zwłaszcza z Węgrami. Do Użhorodu dociera cała masa transportów pomocy humanitarnej. My wszystko segregu­ jemy i przesyłamy dalej. Oczywiście pomagamy też ludziom, którzy zostali na miejscu. Jak tylko wszystko się zaczęło, natychmiast jako seminarium wyra­ ziliśmy naszą gotowość do pomocy, zmieniając całkowicie naszą normal­ ną codzienność seminaryjną. Na po­ czątku wszystko zostało przerwane, zablokowane. Nie było wykładów ani innych stałych obowiązków. A więc: co robić? Natychmiast zgłosiliśmy się do pomocy. Seminarzyści to młode chło­ paki, silni, zdolni do pracy. Oddali się całkowicie do dyspozycji. Pierwsze dni były bardzo chaotycz­ ne, nie wiadomo było, co robić, gdzie,

jak. Tak więc postanowiliśmy, że poje­ dziemy na granicę, bo co mieliśmy robić tu, zamknięci? A więc, dawaj, pojecha­ liśmy i na granicy pomagaliśmy przy rozdawaniu ludziom ciepłych posiłków, rozmawialiśmy. To było przepiękne, móc zamienić parę słów z uchodźcami, wesprzeć ich dobrym słowem, słowem mocnym, słowem nadziei.

P

otem do Użhorodu zaczęły docierać ciężarówki z pomo­ cą humanitarną, a więc trzeba było rozładować, załadować, segrego­ wać, pakować, ładować – w szybkim tempie, bo wydawało się, że będą to ostatnie pociągi, które wyjadą np. do Kijowa albo do Charkowa. Okazało się jednak, że nadal można korzystać z usług kolejowych i tak jest dotąd. My też jesteśmy zawsze do usług. Wracając do pierwszych dni na granicy: sceny, jakie tam widzieliśmy,

były bardzo mocne. W pierwszym mo­ mencie młodym mężczyznom jeszcze pozwalano opuszczać kraj. Po drugim czy trzecim dniu wojny natomiast męż­ czyźni od 18 do 60 roku życia nie mo­ gli wyjechać, chyba że mieli specjalne zezwolenie. Byliśmy zatem świadkami, jak przyjeżdżała cała rodzina, ojciec musiał zostać, matka z dziećmi wyjeż­ dżała. Wiele z nich przekraczało gra­ nicę w wielkiej rozpaczy. Natomiast wyjechały w zdecydowanej większości kobiety, dzieci, osoby starsze. Były różne fazy. Z moich obser­ wacji wynika, że pierwsza faza zaczęła się na kilka dni przed wojną, kiedy to w Kijowie już zaczęto mówić o tym, że wybuchnie wojna. Ci pierwsi, którzy tu docierali, to byli ci lepiej sytuowa­ ni, można powiedzieć bogaci, którzy przenieśli tutaj albo też za granicę swój biznes, swoje firmy itd. Potem, jak za­ częła się wojna, zaczął się prawdziwy exodus – wyjście. Mówię o tłumach i wielokilometrowych kolejkach samo­ chodów i innych pojazdów… W pięcio­ osobowych samochodach jechało po 8 osób i więcej, aby dotrzeć jak najdalej. Dokąd? Nie wiadomo. Ale jak najdalej stąd. Powstała więc ogromna kolejka do granicy. My tu mamy raptem 4 kilo­ metry do niej, ale były to kilometrowe kolejki samochodów, które czekały, aby przekroczyć granicę. Dokończenie na str. 5

Masakra w Buczy i wielu innych miejscach, rabunki, gwałty, wywózki ludności z okupowanych terenów zszokowały to, co nazywamy opinią publiczną. Takie rzeczy w XXI wieku? W Europie? Jeszcze wczoraj uważano, że to niemożliwe. A tu takie zaskoczenie.

M

Zbigniew Kopczyński

będzie w sprzedaży w kioskach sieci RUCH, Garmond Press, Kolporter oraz w Empikach

II

Niektórzy widzą w traktacie ko­ lejny spisek, który ma się urze­ czywistnić, gdy na Ukrainie to­ czy się wojna zagrażająca wręcz światowemu bezpieczeństwu, inni – wzmocnienie instrumen­ tów ochrony zdrowia. Jolanta Hajdasz

2

Czytajmy Konecznego Następny numer „Kuriera WNET”

9 zł

w tym 8% VAT

Radio WNET Białystok 103,9 FM Bydgoszcz 104,4 FM Łódź 106,1 FM Kraków 95,2 FM Szczecin 98,9 FM Warszawa 87,8 FM Wrocław 96,8 FM

oże jestem już zbyt sta­ ry i zbyt wiele się naczy­ tałem, ale mnie to jakoś nie zaskoczyło. Poruszyła mnie tragedia ukraińskich cywilów, ale nie zaskoczyła. Powiem więcej, choć może zabrzmi to jak cynizm starego zrzędy: zdziwiłbym się, gdyby takie rze­ czy się nie wydarzyły. Oni po prostu nie potrafią inaczej. To jest inna cywi­ lizacja, inne rozumienie wolności, pra­ wa i prawdy. Tam wolność to wolność niewolnika, któremu pan pozwolił wy­ żyć się na tych, których uważa za wro­ gów. To wolność zabijania, rabowania,

gwałcenia. Tacy ludzie nie rozumieją naszego pojęcia wolności, gdzie każ­ dy sam odpowiada za swoje czyny, bez względu na rozkazy czy polecenia prze­ łożonych. My, wolni ludzie, sami przyj­ mujemy na siebie ograniczenia i wie­ my, że nie wszystko nam wolno. Jestem wolny, sam wybieram sobie władzę, ale też prawa mnie ograniczające. Dla nas wróg, który już nie walczy, też ma swoje prawa i muszę je respektować, a ludność cywilna w ogóle nie jest wrogiem, o ile nie podejmuje wrogich działań. Tak, wśród żołnierzy naszej cy­ wilizacji zdarzali się też zbrodniarze

wojenni. Różnica polega właśnie na tym: zdarzali się, a nie byli normą. Sprawcy masakry w My Lai §w czasie wojny wietnamskiej zostali osądze­ ni i skazani przez amerykański sąd. Mordercy z Buczy otrzymali rosyj­ skie odznaczenia. Tak było i jest od stuleci. Ciągłe dążenia do podbojów i ślepe posłuszeństwo wobec wielkiego księcia, cara, sekretarza generalnego czy prezydenta, który jest panem ży­ cia i śmierci. Już w XV wieku wielki książę mos­ kiewski Iwan III Srogi zaczął „zbierać ziemie ruskie”, do którego to zbierania

sam sobie przyznał prawo, nie troszcząc się o zdanie ani władców, ani tym bar­ dziej mieszkańców innych ruskich ziem. Zaczął oczywiście od ziem litewskich. Wschodnia granica Rzeczypospolitej zaczęła płonąć i płonęła przez następ­ ne stulecia. Aleksander Jagiellończyk, ówczesny wielki książę litewski, pojął za żonę córkę Iwana Helenę w nadziei uspokojenia teścia. Efekt płonnych na­ dziei Aleksandra podsumowała Helena w liście do ojca: „Oczekiwali tu, że ze mną przyjdzie z Moskwy wszystko do­ bre, wieczny mir, miłość, drużba, pomoc na pohaństwo, a przyszło wszystko zło: wojna, bój, pożoga grodów i włości, roz­ lew krwi chrześcijańskiej, wdowieństwo żon, sieroctwo dzieci, niewola, rozpacz, płacz, jęki”. Podobny list mogliby napisać mieszkańcy przygranicznych rejonów wschodniej Ukrainy do sąsiadów po drugiej stronie granicy. Granicy, którą często przekraczali, udając się do ro­ dzin i znajomych po rosyjskiej stronie. Dokończenie na str. 2

Wojna na Ukrainie odsłoniła podstawowy fakt – hierarchia prawosławna w Rosji jest prze­ de wszystkim narzędziem rosyj­ skiego imperializmu. Wszystkie inne jej cele, zadania i praktyka mają znaczenie drugorzędne. Piotr Sutowicz

7

Przybywa jeździec na ognistym koniu? W ukraińskich podręcznikach historia Ukrainy zaczyna się od chrztu Rusi. Rosjanie twier­ dzą, że to oni są spadkobierca­ mi kijowskich kniaziów. Jakie to ma znaczenie dla zrozumienia trwającego konfliktu? s. Katarzyna Purska USJK

8–9

Putin i postawa Europy Polska jest poddana sankcjom o wiele dotkliwszym niż Rosja. Francja i Niemcy poczuwają się do większej lojalności w stosun­ ku do Rosji, nieważne kto nią rządzi, niż do Polski czy Unii, którą uważają za swoją włas­ ność. Zygmunt Zieliński

11

Cichociemny „Upłaz” Miałem fascynujące zajęcia z in­ struktorami, których nikt by nie skojarzył ze służbą w elitarnych siłach specjalnych: aktorami cyrkowcami, pisarzem, dzienni­ karzami, projektantami mody, a nawet kuglarzami! Aleksander Tarnawski, Rajmund Pollak

13

Konsekwencje odroczone w czasie Gdyby Ukraińcy zdołali nie po­ nieść klęski, wzrośnie szansa na Trójmorze, a ta ponadnarodo­ wa struktura mogłaby stać się czynnikiem stabilizującym Eu­ ropę, przejmując do pewnego stopnia rolę I Rzeczpospolitej. Jan Martini

15

Mołdawskie wyzwania Według kilku wskaźników okre­ ślających poziom rozwoju gos­ podarczego, Mołdawia naj­ biedniejszym krajem w Europie. Próżno tam szukać świetności z czasów, kiedy była integralną częścią ZSRR. Andrzej Gwarda

16


Turn static files into dynamic content formats.

Create a flipbook
Issuu converts static files into: digital portfolios, online yearbooks, online catalogs, digital photo albums and more. Sign up and create your flipbook.