8 minute read
Zbudujemy sobie kuchnie kaflową?
Intrygujące pytanie i podobnie jak w artykule o budowie kaflowego pieca pokojowego, odpowiedź będzie poniżej, zwłaszcza że ten temat nie był poruszany już od dłuższego czasu. Wielu czytelników i sympatyków ciepłego ogniska domowego chciałoby, albo ma zamiar, taki piec zbudować, albo też wiedzieć, jak jest on skonstruowany. Coraz częściej też stykam się z następującą sytuacją: ludzie z dużego miasta, emeryci z własnym samochodem, koniecznie chcą uciec na wieś, od tego hałasu i pośpiechu. A na wsi jest… spokój. Kto nie rozmarzyłby się, nie rozkleił na chwilę od delikatnego śpiewu skowronka, gdzieś w górze? Takie czy inne motywy pchają nas na wieś, ale jakiekolwiek by one nie były, to chce się mieć piec kaflowy. Ostatnie na Jarmarku Majówkowym w Czarnej Wsi Kościelnej, za Białymstokiem, oglądałem robienie garnków glinianych z pokrywkami. Całkiem funkcjonalne, ładne, w ładnej polewie, glazurowane, z uszkami – dlaczego o tym piszę? Pewien kucharz kiedyś mi mówił, że najlepsze są – w kolejności –garnki: gliniane, żeliwne i dopiero na końcu metalowe. Chodzi tu zapewne o jakieś nieznane mi szczegóły związane z przebiegiem temperatury podczas gotowania, może chodzi o jej stabilność? To najlepiej wiedzą autorytety i tu nie rozwijam tematu. Natomiast powtarzam tylko to, co często słyszę, a co bezpośrednio napędza w ludziach chęć stawiania pieców kaflowych. Po takiej, może przydługiej, dygresji, wracamy do meritum – jak to swoje marzenie zrealizować? Nie zawsze należy brać się za takie prace całkowicie samodzielnie, czasem, zwłaszcza wobec jakichś wątpliwości, trzeba powierzyć taką pracę doświadczonemu zdunowi. Dlaczego taka „zniechęcająca” uwaga już na samym wstępie? A to dlatego, że mamy do czynienia z ogniem i dymem, i to jeszcze w pomieszczeniu zamkniętym, a nie na dworze, a dodatkowo kuchnia kaflowa ma szybry (klapy dymowe), które sterują obiegiem spalin, i ewentualne ryzyko jest większe. Tutaj nie ma miejsca na eksperymenty i błędy, tu można spowodować zaczadzenie albo pożar. To jest taka, może oczywista, uwaga na wstępie, ale też trzeba o tym napisać, gdyż artykuł jest tylko skróconą i ogólną instrukcją budowy pieca, natomiast nie jest możliwe opisanie szczegółów dotyczących danego pieca w danym domu, podłączonego do konkretnego komina – wyszedłby nie artykuł, ale gruba książka.
Zanim zaczniemy budowę pieca, warto się zainteresować przepisami prawnymi – czy możemy taki remont przeprowadzić? Celowo, tak jak i w poprzednim artykule, użyłem tu słowa remont, aby zwrócić uwagę na kwestie prawne. Przy budowie domu trzeba mieć pozwolenie, a przy jego remoncie? W zależności od zakresu prac czasem tak, czasem nie, a niekiedy wystarczy samo zgłoszenie do odpowiedniej instytucji. Te przepisy też się co jakiś czas zmieniają, więc nie można teraz napisać co, jak i kiedy będzie aktualne, ale trzeba tego pilnować, aby nie mieć kłopotów. Jeżeli to mamy załatwione, możemy działać dalej. Odpowiedzmy sobie na pytanie: do czego piec ma służyć? Dla przyjemności, okazyjnego gotowania, do pieczenia chleba, do czegoś jeszcze? Tutaj mała dygresja – nawet jeżeli początkowo piec miałby służyć tylko okazyjnie, to dobrze zbudowany i tak jest wykorzystywany coraz częściej, ale to tak może na marginesie, więc zakładamy zbudowanie dobrze działającego pieca kuchennego, tak jakbyśmy mieli tylko jego używać.
Na początek sprawa komina i podłoża – to już było poruszane w poprzednim i w wielu innych artykułach Świata Kominków, dlatego celowo traktuję to jako oczywistość i przechodzę dalej. Następna sprawa, to zdefiniowanie potrzeb, czyli co ma być: sam piec kuchenny, a może jakieś dodatki, piekarnik, wędzarnia, grzanie wody, okap, piec chlebowy? Druga rzecz, to ile miejsca na to mamy? Sama płyta grzewcza może mieć dwie albo cztery fajerki (mówimy tu o rozwiązaniu klasycznym, najstarszym), co wyznacza nam rozmiar pieca. Jak to policzyć? Płyta dwufajerkowa ma rozmiar od 30 × 60 cm, poprzez różne kombinacje tych wymiarów, aż do 70 cm długości, np. 33 × 67, 34 × 70 cm, i tak dalej – zależy, co jest w danym sklepie, w danym rejonie Polski. Więc cztery fajerki to co najmniej 60 × 60 aż do 70 × 70 cm wymiaru. Ale na tym się nie kończy – kafle nie mogą stać bezpośrednio na płycie fajerkowej, bo z czasem popękają od wstrząsów wywoływanych stawianiem garnków, a więc trzeba czegoś jeszcze. Co to takiego? Tak zwana płyta lita albo gont, albo ślepak, zależnie od nazwy w danym rejonie, po prostu taka sama żeliwna płyta jak fajerkowa, identycznej długości i o szerokości 15 cm. Płyty takie zawsze stosuje się dwie, z jednej krawędzi (boku) płyty fajerkowej i z drugiej. Dopiero na tym stawia się kafle, tutaj też możemy kafle dowolnie suwać, tak jak nam pasuje. Jeżeli dodamy do tego osiem centymetrów szerokości ramy narożnej (winkla, kątownika, zależnie od nazwy), to widzimy już rozmiar pieca, a to jeszcze nie koniec – gdzieś te spaliny muszą iść w górę, a więc jakaś ścianka kaflowa. Jaka musi być jej szerokość? Taka, żeby nie dławić spalin, najlepiej tak ze 30 cm, czyli dodatkowy wymiar nam dochodzi, a więc piec ma jeden rozmiar co najmniej 100 cm. Jeżeli chcemy mieć też piekarnik albo wędzarnię, to musimy na to zarezerwować kolejne 50 cm, zależnie od miejsca i układu ścian oraz ustawienia pieca. Celowo nie podaję rozmiarów wysokości, ponieważ tutaj możemy sobie pociągnąć piec dowolnie wysoko, według gustu, ale rozmiary wzdłuż i wszerz są ważne, ponieważ decydują o prawidłowym działaniu pieca. Jeżeli to mamy już ustalone, to możemy działać dalej – budować. Ale znowu nie podaję też ilości materiału, a to z dwóch powodów – osprzęt metalowy do pieca jest do kupienia bezproblemowo, cegły też, natomiast różne rodzaje kafli, różne ich wymiary, różne rozmiary pieców wykluczają nawet pobieżną próbę policzenia tego i podania na łamach tego artykułu – to każdy musi sam dostosować na miejscu. Można skorzystać ze zdjęć pieców i podejrzawszy gotowe rozwiązania zaadaptować coś samemu, wiedząc tylko, że wysokość pieca od podłogi do płyty fajerkowej to trzy duże kafle (po 20−22 cm) albo sześć kafli kwadratelowych po 12 cm (pięć albo siedem nieczęsto się zdarza). Budowę pieca prowadzimy tak samo, jak przy piecu pokojowym, czyli powoli, z przerwami na przeschnięcie. Zaczynamy tak samo – można postawić rządek kafli na podłodze ,,na sucho”, pomyśleć, popatrzeć, poplanować, coś zmienić, znowu przemyśleć. Jak już będzie wszystko jasne, to można mieszać zaprawę. Tutaj, podobnie jak w poprzednim artykule, zalecam raczej zaprawę gotową, fabrycznie zmieszaną, co zwalnia nas częściowo z myślenia o tym, czy glina z piaskiem jest w dobrych proporcjach, czy też nie. Takiej zaprawy potrzeba co najmniej 20 worków po 25 kg; oczywiście przy większym piecu więcej – 30, a nawet 40 worków. Ale jeżeli ktoś się uprze i czuje się pewnie, to można jednak po dawnemu, z gliny i piasku. Glinę często można kupić w kaflarni z tych kafli, które nie poszły do wypalenia i zostały odrzucone. Wtedy kupujemy od 4 worków wzwyż – a to dlatego, że nie wiadomo, jak duży będzie dany piec. Glinę taką dzień wcześniej zalewa się wodą w jakimś większym naczyniu, typu duże wiadro, otwarta beczka czy coś takiego, aż się rozmoczy przez noc. Piasku musi być dwa albo trzy razy więcej od gliny – tu zależy, czy mamy tę glinę wyjściowo „tłustą”, czy „chudą”, ale tego w artykule nie da się opisać. Prawidłowo da się to wyczuć dopiero po kilku latach pracy w tym zawodzie, dlatego też zalecam raczej zaprawę gotową – niejako zwalnia z myślenia o tym. Celowo też nie podaję tutaj receptur przedwojennych na dosypywanie popiołu, soli, cementu i szkła wodnego – to zajęłoby cały następny artykuł i jest jak na pierwszy raz za skomplikowane. Korzystamy zatem z zapraw gotowych. Wnętrze pieca wypełniamy cegłami: zwykłymi – poniżej paleniska, szamotowymi – powyżej paleniska. Piec powinien mieć kanał letni z szybrem (zasuwą) do łatwego rozpalania w zimie i palenia w lecie. Drugi szyber i kanały (kilka, maksymalnie do pięciu) mogą nam służyć do ogrzewania ścianki grzewczej, a więc i do ogrzania jakiegoś przyległego pomieszczenia.
Długość kanałów i zasady co do nich są takie same, jak przy piecu pokojowym; pamiętajmy też o drzwiczkach wyczystkowych do wybierania sadzy. Kolejny szyber może nam kierować spaliny do ogrzewania piekarnika, jeżeli się na niego zdecydujemy. Kolejny szyber może kierować spaliny do wędzarni obok albo powyżej pieca. Jeżeli mamy też klasyczny piec chlebowy, to dojdzie nam też piąty szyber, a jeżeli jest okap, to i szósty. Doszliśmy więc do sprawy okapu. Jego wielkość jest tak naprawdę sprawą gustu, jako że jego skuteczność bez wewnętrznego wentylatora elektrycznego będzie z konieczności niewielka. Ale jeżeli ma być jakąś dekoracją pieca, to czemu nie? Zatem zamawiamy deskę ładną i grubą przynajmniej na 5 cm, a szeroką na 10 cm, i wmurowujemy wewnątrz ścianek pieca, ale nie w kanałach grzewczych, tylko w miejscu, gdzie nie ma gorących spalin. Dlaczego to aż tak akcentuję? Spaliny po krótkim czasie opaliłyby deskę i okap by opadł! Musi być zatem umocowany solidnie, można też podwiesić go jakimś ozdobnym łańcuszkiem do sufitu albo coś w tym stylu, ważne żeby było ładnie i trwale. Kafle na okapie stawia się jeszcze wolniej niż w piecu, a to dlatego, że tam idą pod skosem i bardzo chcą się zawalić do środka. Zatem powoli, powoli do góry, aż do komina. Górę pieca wykańczamy albo kaflami wieńcowymi, albo jakimiś ozdobnymi, wedle gustu. Fuga podobnie, czyli zgodnie z osobistym upodobaniem, jest tego tyle rodzajów, że nie sposób opisać. Oczywiście w piecu nie palimy od razu na całą moc, tylko powoli, stopniowo go suszymy, nawet kilka tygodni. A zatem –miłego palenia!
Arkadiusz Szewczyk