Jesteśmy zbyt silni abyście nas kontrolowali Trzydzieści lat temu Gamma Ray wyruszyła w swoją pierwszą trasę koncertową. Z tej okazji ukazał się właśnie album "30 Years Live Anniversary", a my połączyliśmy się via Skype z basistą Dirk'iem Schlächterem, który natychmiast zaczął opowiadać. "Otrzymałem wczoraj kontrakt na pracę w Parku Narodowym wyspy Contoy, po północnej stronie miasta Cancún (Meksyk). Pięknie tutaj, nikt na tej wyspie nie mieszka, to jest taki mały raj. Za chwilę pójdę pokazać turystom rafę koralową. Teraz mam przerwę, więc możemy porozmawiać dokładnie 30 minut." Przejdźmy więc od razu do sedna. HMP: Jak to jest obchodzić trzydziestolecie Gamma Ray? Dirk Schlächter: To wyjątkowy okres dla Gamma Ray, ponieważ Ralf Scheepers znów się do nas przyłączył. Wystąpił na koncercie, który dedykujemy naszej trzydziestej rocznicy. Dziwnie czuliśmy się grając na dużej scenie z pełną oprawą oświetleniową, ale bez publiczności szalejącej przed nami. Były wprawdzie specjalnie wydzielone miejsca siedzące na górze, ale tylko dla 50 - 60 osób. Fajnie, że robili oni stosunkowo dużo hałasu, żywo reagując na nasze utwory. Zaprezentowaliśmy sporo starszych kawałków, zwłaszcza "Heading for Tomorrow" rozwaliło system. Nie wiem, ile utworów z tej jubileuszowej płyty słyszałeś, chyba tylko jeden singiel udostępniliśmy na YouTube? Wkrótce pojawią się kolejne. Na pewno
dyjnej, bo debiut "Heading for Tomorrow" nagrywaliśmy w 1989r., ale na pierwszą trasę pojechaliśmy akurat w 1990r. Z powodu restrykcji dostaliśmy tylko tą jedną okazję na występ. Nie przygotowaliśmy się do tego tak, jakbyśmy zamierzali opublikować DVD / blueray, bo ta decyzja zapadła dopiero później. W konsekwencji, głównym nośnikiem jest audio na CD lub na winylu, a obraz to jakby bonus. Odbywał się streaming, dostaliśmy dwie lub trzy ekstra kamery w celu nagrywania, ale większość kamer była tam ze względu na streaming (bez nagrywania). Efekt wyszedł poniżej naszych oczekiwań. Reżyser ciął obraz, żeby w trakcie przeskakiwać pomiędzy kamerami. Zdarza się więc, że słyszysz np. solo gitarowe, ale nie widzisz gitarzysty. Nie jestem pewien, czy ekipa techniczna interesowała się heavy
Foto: Freischrift Fotografie
się nie zawiedziesz, bo wykonanie jest bardzo wysokiej jakości - nie robiliśmy żadnych dogrywek, tylko zarejestrowaliśmy muzykę graną na żywo. Słyszałem cały album, bo przyszedł do redakcji "Heavy Metal Pages". Dobrze mi się jej słucha. OK, co jeszcze mógłbym Ci o nim powiedzieć? To był w ogóle nie nasz pomysł, lecz naszej agencji koncertowej. Postanowili zorganizować pięć streamingów z pięciu różnych show granych przez pięć kompletnie niepowiązanych ze sobą zespołów. Wzięliśmy udział z nastawieniem, że to tylko próba. Zauważyliśmy przy okazji, że właśnie wypada 30-lecie koncertowej działalności Gamma Ray. Nie stu-
26
GAMMA RAY
metalem na tyle, aby czuć tego typu nieuanse. Pokazaliśmy to earMUSIC a oni stwierdzili, że dobrze byłoby ten materiał wydać. Nie sprzedajemy oddzielnie DVD / blue-ray, tylko dołączyliśmy ten zapis jako bonus do wydania audio, które zresztą ja miksowałem oraz masterowałem. Czy napotkałeś na jakieś trudności w fazie produkcji? Podczas pierwszego streamingu pojawił się problem z przekazem dźwięku - był mono zamiast stereo, poza tym uciekły nam niektóre ścieżki basu. Zrobiliśmy re-streaming, podczas którego poprawiliśmy niedociągnięcia. Następnie całość zmiksowałem z perfekcyjnym balansem, odpowiednią kompresją itd.
Jak dodałeś reakcje publiczności? Mam zwłaszcza na myśli wmiksowanie plików nadsyłanych do Ciebie mailowo przez fanów. Chciałem uzupełnić ciszę pomiędzy utworami. Nikt nie krzyczał, nie hailował, nie bił brawo itp., więc zaproponowałem, żeby fani podsyłali pliki mailem. Niektórzy narzekali, że to sztuczne i woleliby słyszeć prawdziwy zapis, bez tego rodzaju dodatków. Zgodziłem się z tym, więc zamiast rozdzielać je w trakcie setu, zmiksowałem wszystkie pliki jednocześnie. Możesz je usłyszeć na samym końcu show - po "Send Me a Sign" następuje cała minuta tylko dla publiczności. Oprócz wspomnianego Ralfa Scheepersa, na albumie pojawił się też keyboardist Corvin Bahn. Dokładnie. Ralf był kluczową postacią w początkowym okresie Gamma Ray, znaczącą częścią naszej historii, więc koniecznie musiał się pojawić na jubileuszowym wydawnictwie. Zareagował entuzjastycznie, gdy zwróciliśmy się do niego z prośbą o występ. Pozostajemy nadal dobrymi przyjaciółmi. Lubię z nim działać. Dzieje się magia, gdy w tym samym czasie wychodzi na scenę wielu wspaniałych muzyków. Jeśli chodzi o Carvina, współpracuje on z nami od dłuższego czasu. Należy do niego m.in. wiele partii na "To the Metal!" i "Empire Of The Undead". Wywiera na mnie ogromne wrażenie umiejętnościami gry na klawiszach wymiata niewiarygodnie szybko i pięknie. Pierwszym trackiem na albumie jest "Induction" z chóralną recytacją na temat Illuminati. Co to znaczy, że "Illuminati mogą odebrać nasze bicie serca, ale nie mogą odebrać naszych dusz"? Wykorzystaliśmy to samo intro, które rozpoczynało album "No World Order" (2001). To był koncept o sekretnym społeczeństwie Illuminati, które rządzi światem, ustanawiając własne reguły gry. Poprzez intro chcieliśmy powiedzieć: "nie możecie nas kontrolować, bo jesteśmy na to zbyt silni, zwłaszcza będąc zjednoczonymi poprzez muzykę". Wierzysz w to, czy traktujesz raczej jako fikcyjny koncept? Na pewno istnieje grupa super bogatych osób z utrzymywanymi w sekrecie umowami, ale niekoniecznie nazywa się Illuminati. Możliwe, że w ogóle nie noszą żadnej konkretnej nazwy i nie obchodzi ich, jak ich adresujemy. Mnóstwo wydarzeń na świecie nie dzieje się przypadkowo, lecz wynika z siły pieniądza. To smutne, bo w całościowym rozrachunku świat na tym wiele traci. Oni chcą uregulować życie pozostałych za sprawą Nowego Porządku Świata, na co my nie wyrażamy zgody, stąd tytuł "No World Order". W twórczości Gamma Ray chodziło o zaakcentowanie wolności wbrew tym krezusom, co można sobie wyobrazić jako napis czerwoną czcionką spinający wszystkie utwory na "No World Order". W rzeczywistości jednak nie jest to jeszcze problem globalny, bo wciąż istnieją miejsca na świecie, takie jak np. Chiny, gdzie polityka ma większe znaczenie w kreowaniu rzeczywistości niż biznes, chociaż i to może się zmienić w następnych latach. Moim zdaniem, głównymi utrapieniami świata są: system monetarny i przeludnienie. Mamy 8 bilionów ludzi na świecie a to zdecydowanie za dużo; nazwałbym ich plagą dla tej Planety. Lubię, gdy ktoś ma swoje niepopularne poglą-